sobota, 29 lipca 2017

Byłam na początku miesiąca na zakupach

I wpadło mi do koszyka trochę kolorówki. Bardzo rzadko robię takie zakupy, ponieważ nie popieram stwierdzenia, że kosmetyki do makijażu się używa, a nie zużywa i staram się robić zakupy dopiero jak jakiś produkt sięgnie dna. Tym razem jednak nie mogłam się powstrzymać i kupiłam produkty, bez których spokojnie mogłabym żyć :) 


Już wcześniej oglądałam tę mini paletkę Smashbox Double Exposure. 
Może najpierw dane techniczne - paletka jest naprawdę malutka (wielkości karty kredytowej) i płaska, idealna na wyjazdy ponieważ nie zajmuje dużo miejsca, jest wykonana z grubego plastiku i ma nawet lusterko. Jej regularna cena to ok. 80 zł, kiedy była w Sephorze promocja, kosztowała ok. 40 zł, wtedy już się nie zastanawiałam:)


 Bardzo podoba mi się zestawienie cieni, mamy tutaj dwa brązy, jasny cień bazowy, róż, fiolet, granat i takie różowe złoto, jedyny cień, który zdecydowanie nie jest dla mnie to ten pierwszy - taki szaro-srebrny, nie wyobrażam sobie na jaką okazję mogłabym go użyć :) Poza tym uważam, że cała kompozycja jest kompletna i dobrze dobrana. Na urlop wezmę tylko ją. Cienie się nie osypują, ale są miękkie i łatwo się nakładają, nawet te jasne kolory są dobrze napigmentowane i widoczne na oku. Moi ulubieńcy to: peony, quartz i copper. Do trwałości również nie mam zastrzeżeń. 


Do tej pory miałam tylko jeden rozświetlacz (mój ukochany MAC landscapade), byłam jednak bardzo ciekawa produktów marki Becca więc zdecydowałam się na zestaw dwóch miniaturek - w formie płynnej i prasowanej, obie w kolorze opal. Co mogę powiedzieć? Są piękne! MAC był dla mnie teraz już trochę za jasny, dlatego pomyślałam o czymś trochę ciemniejszym i bardziej złotym. Opal okazał się świetnym wyborem. Początkowo myślałam, że częściej będę sięgała po produkt prasowany, ale okazało się, że jakoś bardziej podoba mi się w wersji płynnej. Kolor ma delikatniejszy, a przez to, że jest mokry tworzy bardzo ładną taflę na skórze. 
Jednak trzeba uważać ponieważ nie z każdym podkładem się lubi, z mojej twarzy ściera Diorskin forever i zdecydowanie nie wygląda to estetycznie. Na szczęście zawsze mam alternatywę i mogę sięgnąć po pudrową Becce. Cena tego zestawu to 75 zł. Jestem z tych produktów bardzo zadowolona, w pełni rozumiem ich popularność. Teraz chętnie bym sięgnęła po inne produkty tej marki, podobają mi się zwłaszcza róże.


Do zakupów poprosiłam (i dostałam:) próbkę podkładu born this way z Too Faced. Poza tym, że kolor vanilla przez swoje żółte tony pasuje mi świetnie nie wiedzę więcej zalet tego podkładu. No może jeszcze to, że bardzo łatwo się nakłada i praktycznie nie czuć go na skórze. Krycie ma raczej lekkie, ale jego trwałość to żart! Na mojej suchej i raczej bezproblemowej cerze podkłady bez bazy (nawet najtańsze) trzymają się niemal cały dzień, ten się wyciera dosłownie po godzinie, a po trzech nie ma po nim ani śladu, na nosie i brodzie był zupełnie wytarty, poza tym ma być nawilżający a niestety podkreśla suche skórki i pory. Od podkładu za 160 zł wymagam czegoś więcej niż łatwej aplikacji. Miałam na niego ochotę, ale po tej próbce zdecydowanie nie kupię.

Na sam koniec lakier do paznokci - semilac 015 plum. Ja wiem, że lato, że pastele i neony, ale co poradzę, że uwielbiam ciemne paznokcie nawet przy upałach :) Ten kolor to ciemna, nasycona śliwka, nie ma tutaj żadnych innych tonów, nie wpada w brąz ani czerń, tak jak się nazywa tak wygląda i jestem z tego bardzo zadowolona.

To tyle z moich nowości, życzę Wam miłego weekendu! 

5 komentarzy:

  1. Najbardziej zaciekawiłaś mnie tą paletą cieni, bardzo podoba mi się jej kolorystyka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! Poza ładnymi kolorami ma też bardzo dobrą jakość :)

      Usuń
  2. Super koszyk. Paleta ma wspaniałe kolory, użyła bym kazdego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w palecie omijam mimo wszystko ten srebrny :)

      Usuń
  3. jako że jestem maniaczką cieni od razu zaciekawiła mnie paletka, ale reszta kosmetyków również ciekawa:))

    OdpowiedzUsuń