sobota, 8 lipca 2017

A w czerwcu

Na szczęście czerwiec był ostatnim miesiącem remontu i przeprowadzki. Tym samym nie było za wiele czasu na kino, plener albo jakiś weekendowy wyjazd, odbijemy sobie to w następnych miesiącach! Jestem zmęczona, ale szczęśliwa, że to już koniec. Poniżej zdjęcie jednej ze ścian, oczywiście szarej :) 


Pozostając jeszcze w temacie wnętrz koniecznie muszę zaznaczyć, że latem uwielbiam świeże kwiaty w wazonach. Wyglądają pięknie i ożywiają przestrzeń wokół.



Najczęściej sama sobie kupuję goździki albo różne polne kwiaty, mój chłopak natomiast praktycznie zawsze kupuje mi róże.
Na tle mojej nowej kuchni możecie zobaczyć złotego ananasa, którego kupiłam w tigerze (25 zł). Muszę przyznać, że jest trochę kiczowaty, ale bardziej mnie to urzeka niż mi przeszkadza. Poza tym tego lata motyw ananasów jest dosłownie wszędzie! Jeśli nie chcecie wydawać dużo na takie tymczasowe fanaberie warto zajrzeć właśnie do tigera.


Pewnie jestem ostatnią osobą na świecie, ale... w czerwcu odkryłam netflix. Wiedziałam wcześniej, że istnieje, ale jakoś nie byłam nim zainteresowana, a jak już w końcu za namową mojego chłopaka kliknęliśmy subskrypcje to przepadłam. Teraz oglądam dwa seriale "house of cards" i "breaking bed" oba już wcześniej znałam, ale zatrzymałam się w obu przypadkach na pierwszym sezonie, teraz nadrabiamy zaległości. 
Poza serialami netflix oferuje duży wybór filmów fabularnych i dokumentalnych, jesienią i zimą zdecydowanie będzie co robić:)


Czerwiec to miesiąc wyprzedaży, nie poszalałam za bardzo, nie miałam czasu, ale w sumie też nic takiego nie wpadło mi w oko. Ostatecznie kupiłam bluzeczkę w biało-granatowo-czerwone wzorki z reserved, szary t-shirt z c&a (jest z nowej kolekcji kosztowała 39,90 zł) z bardzo ładnym kwiatowym haftem i to, co cieszy mnie najbardziej czyli dresowe spodnie z h&m w cenie 20 zł! Są miękkie i mają ściągacze przy kostkach. Zdecydowanie jestem dresiarą :)


Spełniłam moje małe obuwnicze marzenie i kupiłam białe conversy. To nie jest ten standardowy model, te mają krótsze wiązanie i sznurówki przyszyte na stałe. Bardziej mi się podobają niż ten najbardziej popularny model, a do tego są niesamowicie wygodne. Na zdjęciu widać, że bardzo intensywnie ich używałam, zaraz wyglądują w pralce i znowu będą bielutkie. 


Na sam koniec musiało znaleźć się coś jedzeniowego, prawda? O dziwo nie mam w tym miesiącu Wam do polecenia żadnej herbaty, za to w końcu sięgnęłam po batoniki z dobrej kalorii. Mają naprawdę świetne, proste i krótkie składy, poza tym są bardzo dobre, nie jadłam jeszcze wszystkich, ale zdecydowanie kokos i orzech to mój faworyt. 


To tyle u mnie, życzę nam pięknego, słonecznego lipca!