czwartek, 9 lutego 2017

Wieczorny chill

Jutro już piątek i weekend, czas relaksu i wypoczynku:) Mam Wam dzisiaj do pokazania kilka rzeczy, które umilają moje (nie tylko weekendowe) wieczory. Bez zbędnych wstępów, od razu przechodzę do rzeczy:

1. Prysznic
Może ten pierwszy punkt wyda Wam się dziwny, ale stanie pod ciepłą wodą bardzo mnie uspokaja. Uspokaja mnie też sam szum wody np. przy deszczu albo nad morzem. Kiedy wracam do domu zmordowana i zestresowana idę po prysznic. Dla mnie ta czynność oddziela pracowitą część dnia od tej już tylko dla mnie. Do tego oczywiście lubię sobie zrobić jakiś peeling, albo nałożyć maskę na włosy.

2. Świece


Uwielbiam świece, ostatnio jakoś nie mogę palić wosków, są dla mnie zbyt intensywne, ale z ogromną przyjemnością sięgam po zapachowe świece. W zależności od tego na co mam ochotę wybieram między ciepłymi nutami ambry i drzewa sandałowego, a świeżością kwiatów. Bardzo polecam Wam świece marki richly scented candle. Kupiłam ją w tk maxx i jak na takiego malucha pachnie dość mocno, przy czym zapach jest bardzo autentyczny, absolutnie nie chemiczny, pachnie świeżymi kwiatami, jest tutaj też jakaś wodna nuta;)

3. Książki


Nie odkryję tutaj Ameryki, ale, że bez czytania nie wyobrażam sobie życia, taki punkt musiałam tutaj wcisnąć. Moim zdaniem czytanie potrafi ukoić rozszalały od myśli umysł. Poza tym wycisza i uspokaja, nie wyobrażam sobie zasypiania przed telewizorem albo z tabletem w ręce. Teraz akurat czytam "zapach czekolady" Ewalda Arenza i uważam, że to idealna pozycja do poczytania przed snem. Wiedeń, kawiarnie, praliny, egzotyczne przyprawy etc.
Poza tym postanowiłam w tym roku pisać dziennik, wystarczy jakiś wpis od czasu do czasu, ponieważ często łapię się na tym, że totalnie nie pamiętam np. co się działo w styczniu, czas tak pędzi. Nie ukrywam, że bardzo ładna oprawa graficzna dodatkowo umila mi to zadanie, mam tutaj na myśli oczywiście kalendarz "my little book of spells". 
Do czytania i pisania herbata jest obowiązkowa:) 


4. Krem do rąk/masełko do ust


Czy to znowu coś dziwnego? Dla mnie nie, uczucie suchej, ściągniętej skóry na dłoniach czy ustach irytuje mnie i sprawia, że nie mogę przestać o tym myśleć i potrzebuję czegoś co przyniesie mi ulgę, oczywiści musi przy tym ładnie pachnieć. Eosy polecałam już nie raz, więc nie będę się tutaj powtarzać, ale chciałam Wam serdecznie polecić nektarowy krem do rąk spa resort Hawaii Dr Irena Eris. Pachnie wspaniale, delikatnie, słodko i kwiatowo, opakowanie jest wyposażone w bardzo praktyczną pompkę. Jednak najważniejsze jest działanie i tutaj krem sprawdza się rewelacyjnie, stosuję go tylko raz dziennie (wieczorem) i to wystarcza moim przesuszonym dłonią na całą dobę. 

5. Medytacja


Jeśli interesuje Was ten temat, a jesteście laikami polecam zajrzeć na stronę calm.com, mamy tutaj dostępny program "7 days of calm" z codziennymi, krótkimi (ok. 1 minut) sesjami, ale są też medytacje ukierunkowane na konkretną dziedzinę np. dobry sen, nieocenianie, szczęście. 
Jest też sporo różnego rodzaju filmików do medytacji na youtube. 
To już ostatnia propozycja, dla mnie najbardziej relaksująca. Po medytacji zawsze mam wrażenia takiego odświeżenia i spokoju wewnętrznego.

A co Was wprawia w spokojny, dobry nastrój? Przy czym się relaksujecie?
Do następnego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz