poniedziałek, 30 stycznia 2017

Tonymoly

Do wieczornej herbaty opowiem Wam szybko o trzech produktach koreańskiej marki Tonymoly. Kupiłam je na początku grudnia, w zestawie prezentowym kosztowały z tego, co pamiętam 75 zł (miałam wtedy jeszcze zniżkę -20%, więc cena była zdecydowanie znośna:)


Zacznę od produktu, który mnie najbardziej interesował czyli bananowy krem do rąk (cena regularna to 35 zł za 45 ml). Opakowanie jest świetne, może trochę infantylne (mój chłopak jak zobaczył ten zestaw powiedział, że to wygląda jak zabawki dla dzieci), a mała pojemność sprawia, że idealnie nadaje się do torebki, poza tym pięknie pachnie - słodkim bananem. Nie ma tutaj żadnej chemicznej nuty. Krem łatwo się rozprowadza i szybko wchłania. Natomiast jeśli szukacie mocnego nawilżenia kupcie coś innego. Moim zdaniem to produkt dla osób, które nie mają problemów z przesuszoną skórą dłoni, albo przyjemny gadżet na lato. Nie nadaje się na mroźną i wietrzną zimę.


Podobnie sytuacja wygląda z balsamem do ust, ma cieszące oko opakowanie w kształcie wisienki, ładnie pachnie (tutaj zapach niestety nie jest tak naturalny jak w przypadku kremu do rąk), nadaje lekki kolor, ale niestety nie jest to produkt mocno nawilżający. Jeśli macie spierzchnięte, przesuszone usta wisienka temu nie podoła. To delikatny balsam z filtrem spf 15, który z pewnością lepiej sprawdzi się wiosną i latem. Wtedy też planuję go zużyć, bo obecnie sięgam po niego bardzo rzadko, na codzień używam pomadki z alterry i eos'ów. Jego cena regularna to 32 zł i uważam, że za taką kwotę można znaleźć lepsze produkty do pielęgnacji ust. 

Na koniec kosmetyk, którego byłam najmniej ciekawa, a okazał się faworytem. Muszę przyznać, że to najlepszy peeling enzymatyczny, jaki do tej pory miałam. Dziwi mnie to, że ten produkt wcale nie jest popularny, a zasługuje na to:)


Producent określa to zielone jabłuszko mianem smooth massage peeling cream i jest to bardzo trafna nazwa. Peeling ma delikatną, śmietanową konsystencję. Najpierw aplikujemy go na twarz i chwile masujemy, zostawiamy na 1 lub 2 minuty (ja czasem zostawiam na więcej ok. 5) i ponownie masujemy. Czuć pod palcami jak razem z peelingiem roluje się nasz obumarły naskórek, brzmi obrzydliwie, tak też wygląda, ale efekt jest świetny. Skóra jest oczyszczona, gładka, miękka, sprężysta, a suche skórki są usunięte. Jest to bardzo wydajny kosmetyk, stosuję go raz w tygodniu, albo rzadziej w zależności od stanu mojej cery. Ma świeży owocowy zapach, jest bardzo delikatny, absolutnie nie podrażnia mojej wrażliwej cery. 
Cena regularna tego produktu to 65 zł za 88 ml i jako jedyny z tego zestawienia jest wart absolutnie każdej złotówki. 

Co sądzicie o tych produktach? Miałyście jakieś owoce z tonymoly? Ciekawi mnie jeszcze panda - maska na noc:)
Życzę Wam miłego wieczoru, ja wracam do czytania.
Do następnego!

3 komentarze:

  1. wygląda to wszystko fajnie, ale nie zawsze wygląd się liczy ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam nic tej marki, ale też jakoś nigdy mnie nie interesowały.

    OdpowiedzUsuń