wtorek, 13 grudnia 2016

Ulubieńcy listopada

Czas na najbardziej spóźnionych ulubieńców roku, nie ma tego dużo (jak zawsze), już się trochę z tym postem ociągałam dlatego od razu przechodzę do rzeczy - mam dzisiaj coś z kolorówki, produkt do włosów i do mycia ciała.


Anti-breakage serum z Ogx to nic innego jak olejek do włosów z mleczkiem kokosowym i proteinami. Pachnie pięknie, jest też niesamowicie wydajny ponieważ jest to produkt o gęstej, tłustej formule - jedna pompka stanowczo wystarczy do moich średniej długości włosów. Aplikuję ten produkt mniej więcej od wysokości ucha ku końcówkom włosów. Trzeba z nim uważać ponieważ nałożony w zbyt dużej ilości obciąża włosy i skleja w strączki. Natomiast jeśli zachowamy umiar ładnie wygładza końcówki i je nawilża.Sprawia, że nie mam na głowie suchej strzechy, jeśli tak jak ja macie rozjaśniane włosy z pewnością wiecie o czym mówię. 
Poza tym serum sprawdza się bardzo dobrze nałożone na noc jako taka odżywcza i nawilżająca maska. W tej opcji też trzymam się z daleka od nasady włosów, nakładam kilka pompek, tak że włosy są prawie mokre, zaplatam w warkocz i idę spać. Włosy po umyciu są miękkie, sprężyste, gładkie i oczywiście nawilżone. Taki zabieg robię nie częściej niż raz w tygodniu, ponieważ boję się przeproteinowania. Serum dostępne jest w wielu drogeriach internetowych, a stacjonarnie możecie je kupić w Hebe. 


Olejek do mycia ciała z Isany kupiłam z myślą, że będę nim czyściła gąbki i pędzle do makijażu. Sprawdza się w tej roli rewelacyjnie, ponieważ mamy tutaj olejki, które rozpuszczają podkłady czy korektory oraz bazę myjącą. Ja jednak należę do osób, które doceniają właściwości olejku przede wszystkim na własnej skórze:) Jeśli macie skórę ściągniętą i suchą polecam wypróbowanie tego olejku. W kontakcie z wodą tworzy delikatną emulsję, która lekko się pieni. Myje i jednocześnie nawilża, po osuszeniu ciała, nie ma konieczności używania balsamu czy masła. Jest to też produkt bardzo wydajny. Wiem, że jego lekko rybny zapach może odstraszyć, ale ja go nawet polubiłam, poza tym po wyjściu spod prysznica na ciele nie ma po nim śladu. 


Na koniec produkt do ust czyli Wibo million dollar lips w kolorze 01. Od razu zaznaczam, że nie było go łatwo dostać, w wielu Rossmannach był wyprzedany, ale w końcu udało mi się do kupić i to jeszcze w promocyjnej cenie ok. 8 zł. Nie dziwię się, że tak wiele osób poleca ten produkt ponieważ jest świetny! 
To matowa pomadka z aplikatorem typowym dla błyszczyków. Zaraz po aplikacji zastyga na ustach i wcale ich nie ściąga, to mi się chyba podoba najbardziej - komfort noszenia tej pomadki, wcale nie czuć jej na ustach. Trzyma się ładnych kilka godzin, po czym równo schodzi z ust. Oczywiście podczas jedzenia i picia ten proces następuje szybciej, ale nadal pomadka całkowicie schodzi z ust, nie pozostawiając np. żadnej obrzydliwej obwódki. Dostępna jest w kilku kolorach, ja zdecydowałam się na ciemniejszy, zgaszony róż. Myślę, że ten kolor będzie pasował wielu typom urody. 
To już wszyscy moi ulubieńcy, bardzo skromnie w tym listopadzie:)
Do następnego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz