sobota, 19 listopada 2016

Kindle paperwhite, colab i słynny podkład z catrice

Nie mam ostatnio za bardzo czasu, żeby pisać kosmetyczne recenzje, inna sprawa jest taka, że nie testuję niczego nowego, za kilka dni pojawi się wpis o drogeryjnych nowościach i tyle, nie mam więcej zaplanowanych żadnych postów, co praktycznie mi się nie zdarza. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. 
Korzystając z tej brzydkiej deszczowej pogody chciałam sobie tak pogadać i opowiedzieć co u mnie nowego:) 


Największy zakup ostatnich tygodni to biały Kindle paperwhite 3. Długo się nad nim zastanawiałam, miałam od dawna wersję classic i z jednej strony chciałam już czegoś nowego, a z drugiej wiedziałam, że nie potrzebuję dwóch czytników, bo po co? Ostatecznie stwierdziłam, że jak uda mi się sprzedać mojego używanego classica kupię paperwhite'a. Cóż, sprzedał się niemal od razu:) 



Czym nowy kindle różni się od poprzedniego (poza tym, że jest biały:)? Przede wszystkim opcją podświetlania ekranu, dla mnie to bardzo użyteczna funkcja, zwłaszcza w szare, deszczowe dni, kiedy nie jest tak ciemno, żeby korzystać z lampki, ale jednocześnie niewystarczająco jasno, żeby komfortowo mi się czytało. Paperwhite jest dotykowy, ma trochę inne menu, ale również intuicyjne i proste w obsłudze. Classic odczytywał tylko pliki w mobi, paperwhite obsługuje pliki zapisane również w doc, txt, o pdf. Czy jestem zadowolona z tej zmiany? Bardzo! Już wiele razy o tym wspominałam, ale powtórzę ponownie: uwielbiam czytać na kindle'u:)



Skuszona promocją -40% na kosmetyki Nacomi poszłam dzisiaj do Hebe. Kupiłam czarne mydło (już kiedyś miałam i pamiętam, że byłam z niego bardzo zadowolona, cena w promocji 10,19 zł) oraz czerwoną glinkę (promocyjna cena 8,99 zł). Czytałam ostatnio sporo o rytuale hammam, stwierdziłam, że chętnie zafunduję sobie taką przyjemność w domu i dokupiłam jeszcze rękawicę kessa. Przy okazji tych zakupów zauważyłam, że w Hebe dostępne są suche szampony Colab. Myślałam, że nie są dostępne w Polsce, stwierdziłam, że wypróbuję, tym bardziej, że w końcu zużyłam batiste'a w wersji dla brunetek. Jest spory wybór szapomnów z Colab, ja zdecydowałam się na wersję Paris. Obecnie również są w promocji, kosztują 10,39 zł. 


Podeszłam również do szafy Catrice zobaczyć osławiony podkład HD liquid coverage, oczywiście zastałam pustą półkę, zostały tylko testery. Nałożyłam sobie na wierzch dłoni najjaśniejszy kolor 010 light i muszę przyznać, że zaraz po aplikacji wszystko mi się podobało, lekka formuła, dobre krycie i beżowy kolor. Niestety po chwili podkład zasechł i ściemniał, zamiast jasnego beżu miałam na dłoni dość ciemną pomarańczę. Dlatego zdecydowanie nie będę już szukała tego podkładu, nie znoszę kiedy kolory oksydują, ze względu na to, ze mam jasną karnację, to go zdecydowanie dyskwalifikuje. 



Jak zawsze mój mały pomocnik musiał się wbić na łóżko kiedy robiłam zdjęcia:) 
To tyle u mnie, miłego weekendu Wam życzę!

2 komentarze:

  1. Niestety podkłd z Catrice nie jest dla bladych:(

    OdpowiedzUsuń
  2. Co racja to racja - podkład z catrice ma skłonności do oksydowania, u mnie się tak dzieje jedynie przy połączeniu z konkretnymi kosmetykami (np pudrem ryżowym z ecocery), ale niestety coś w tym jest ; (

    OdpowiedzUsuń