wtorek, 22 listopada 2016

Drogeryjne nowości

Mam Wam dzisiaj do pokazania kilka drogeryjnych nowości, mamy tutaj dwie nowości i jeden produkt, z którego wcześniej byłam bardzo zadowolona, a teraz niestety trochę mniej.


Zacznijmy od największego rozczarowania czyli palety the nudes z maybelline. Widziałam wiele jej pozytywnych recenzji, ja niestety ich nie podzielam. 
Cienie mocno się pylą i mają bardzo słabą pigmentację, ale nie to jest najgorsze, nakładają się brzydko, nierównomiernie, nie ma tutaj mowy o blendowaniu, cienie tworzą na oku jednobarwną, brzydką plamę. Jedyny sposób w jaki można ich użyć to po prostu nałożyć jeden cień na całą powiekę i tyle. Nie wiem czy to ja się przyzwyczaiłam do dużo lepszej jakości m.in. przez moją ulubienicę chocolate bar, ale nie wiem skąd tyle pozytywnych opinii o tej palecie. 
Szkoda, bo liczyłam na to, że będzie mi towarzyszyła w wyjazdach, opakowanie oceniam na duży plus, jest małe, kompaktowe, wykonane z grubego plastiku. Mamy tutaj 12 cieni, matowych i satynowych.
Nie jest droga, w zależności od drogerii możemy ją dostać w cenie od 30 do 50 zł, moim zdaniem w tym przedziale lepsze są chociażby palety z make up revolution.

Tusz wonder'full z Rimmela to bardzo przyzwoity produkt. Mamy tutaj silikonową szczoteczkę w standardowym rozmiarze. Tusz ma mocno czarny kolor, nie osypuje się i nie rozmazuje, ładnie podkreśla rzęsy, można stopniować efekt - jedna warstwa idealnie nadaje się na dzień, dwie warstwy sprawiają, że rzęsy są mocno podkreślone. 
Jedyny minus jaki widzę w tym tuszu, to to, że dobrze wygląda przez jakieś 6 godzin, po tym czasie znika z rzęs. Nie wiem jak to się dzieje, ponieważ tak jak wcześniej wspomniałam ten produkt się nie osypuje, tylko jakoś tak marnieje na rzęsach:) 
Mnie to jakoś bardzo nie przeszkadza, używam go na co dzień, np. do pracy.


Rimmel wake me up był kiedyś podkładem bardzo przeze mnie lubianym. Nadal uważam, że dobrze kryje, daje efekt wypoczętej cery, nie ściera się i nie podkreśla suchych skórek dlatego podczas wizyty w Rossmannie sięgnęłam po niego bez zastanowienia. Niestety, nie wiem czy zrobili coś z formułą, ale pamiętam, że wcześniej produkt miał bardzo ładny zapach, teraz nie pachnie prawie wcale, natomiast najgorsze jest to, że teraz ma inny kolor. Zdecydowanie bardziej pomarańczowy niż wcześniej (100 ivory). Muszę go mieszać z innym podkładem/kremem cc albo ze strobe cream z maca, ponieważ samodzielnie nie nadaje się do noszenia.


To tyle u mnie, życzę Wam miłego wieczoru!
Do następnego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz