niedziela, 28 sierpnia 2016

Ulubieńcy sierpnia

Nie mogę uwierzyć, że kolejny miesiąc za nami, zaraz zaczyna się wrzesień! Kiedy to lato minęło? Nie jestem nim usatysfakcjonowana, uważam, że było za chłodno i deszczowo, a obecne kilka dni upałów tego nie zmieni:)


Na początku miesiąca byłam u fryzjera i dość mocno rozjaśniłam włosy, od razu kupiłam też odżywkę do włosów, a dokładnie aussie 3 minute miracle colour. Wiem, że jest to produkt wypełniony silikonami, ale moje włosy mają teraz bardzo mocną tendencję do przesuszania i plątania więc ten produkt jak najbardziej odpowiada moim potrzebom. Podoba mi się też to, że odżywkę zdaniem producenta należy trzymać na włosach 1-3 minuty, to dla mnie świetnie rozwiązanie i faktycznie używam tego produktu przy każdym myciu. Odżywka sprawia, że włosy są sypkie i bardzo miękkie. Ułatwia rozczesywanie i sprawia, że nie mam przesuszonych końcówek. Odżywka jest też bardzo wydajna. W Rossmannie zapłaciłam za nią  na promocji ok. 15 zł.


W zeszłym roku też miałam balsam w sprayu z Vaseline, ale mam wrażenie, że nie doceniłam go tak jak powinnam:) Balsam aplikuje się bardzo sprawnie i szybko, ma lekką formułę i ekspresowo się wchłania. Jest idealny na lato, nie ma po nim uczucia oblepienia skóry, poza tym aplikowany na naszą skórę balsam jest przyjemnie chłodny. Wzięłam go ze sobą na urlop i codziennie po niego sięgałam. Nawilża i sprawia, że skóra jest bardzo miękka i gładka, lubię taki efekt. Ten egzemplarz wypsikałam do końca, przyszłym roku zaopatrzę się w wersję z aloesem, bo to mój ulubiony zapach kosmetyków z vaseline.
Wiele razy już mówiłam, że zużywam produkty do ust tonami, ponieważ o każdej porze roku mam wysuszone usta. Po urlopie moje wargi przechodziły jakąś masakrę, od słońca i wiatru były popękane, suche i podrażnione. Lata doświadczeń mnie nauczyły, że jak nic nie działa trzeba sięgnąć po wazelinę kosmetyczną. Miałam w domu również produkt z vaseline lip therapy with cocoa butter, wystarczyło zaaplikować grubszą warstwę na noc, kilka razy dziennie nałożyć cienką warstwą i po trzech dniach usta miałam jak nowe. Polecam Wam ten sposób, sama doceniam i lubię różne gadżety/masełka/pomadki do ust, ale kiedy ich stan jest bardzo zły zawsze ratuje mnie zwykła wazelina. 


Nie jestem wielką fanką demakijażu z użyciem nasączanych chusteczek, ale uważam, że od czasu do czasu, zwłaszcza przy okazji różnych wyjazdów można skorzystać z takiego rozwiązania. Na pewno trochę uszczupli to bagaż:) W Rossmannie z serii Isana young kupiłam chusteczki oczyszczające kokos i mango. Jak to pachnie, słodko i tropikalnie! Poza tym chusteczki są dobrze nawilżone i faktycznie można nimi zmyć pierwszą warstwę makijażu (drugą zawsze zmywam czymś z wodą, najczęściej żelem), nie podrażniają skóry twarzy ani oczu. W podróży przydają się też np. do przetarcia rąk. 


Na koniec najbardziej popularne mydło w płynie ostatniego czasu czyli yope, ja wybrałam wersję werbena care. Poza tym, że jest to produkt zapakowany bardzo estetycznie, ma też oczywiście super działanie. Po pierwsze i najważniejsze nie przesusza skóry dłoni, a sięgam po nie spokojnie kilka razy dziennie, jest też wydajne, dobrze się pieni i wspaniale pachnie. Dlatego zdecydowałam się właśnie na werbenę, lubię tą nieco cytrusową woń, kojarzy mim się z cukierkami nim2:) 
Poza tym mydło zawiera dobroczynne składniki dla naszych dłoni, takie jak alantoina, witaminę B5, glicerynę roślinną. Nie zawiera natomiast parabenów, sls'ów i silikonów.
To tyle z moich ulubieńców, znacie te produkty?
Życzę Wam udanej niedzieli, my się zaraz pakujemy i jedziemy za miasto korzystać z pogody.

3 komentarze:

  1. Nie miałam żadnego z tych produktów, ale chusteczki Isana kuszą mnie od dawna. Czuć w nich odrobinę kokosa, bo w sumie tylko to zmotywowałoby mnie do zakupu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie kokos jest tutaj praktycznie niewyczuwalny, mocno czuć tutaj słodkie mango.

      Usuń