czwartek, 25 sierpnia 2016

Pielęgnacja twarzy - kremy

Przedstawię Wam dzisiaj kremy, których aktualnie używam, w takiej kolejności w jakiej je nakładam. Od razu zaznaczam, że wszystkie trzy produkty dobrze się u mnie sprawdzają i jestem z nich bardzo zadowolona.


Vianek odżywczy krem pod oczy ma lekką konsystencję, łatwo się rozprowadza i szybko wchłania. Dla mnie w kremie pod oczy najważniejsze są trzy kwestie: żeby nie podrażniał, nawilżał i się nie rolował. Ten krem spełnia wszystkie moje wymagania, do tego ładnie pachnie i jest zapakowany w zgrabne opakowanie z pompką. W składzie mamy olej sojowy, z pestek moreli i rokitnikowy.
To moje pierwsze spotkanie z marką Vianek, jestem ciekawa ich kosmetyków i z pewnością za jakiś czas sięgnę po kolejne. Ten mi jeszcze trochę posłuży, używam go prawie dwa miesiące a zużycie jest minimalne, nie wiem czy w terminie 6 miesięcy (bo tyle daje nam producent) uda mi się go zużyć do końca. Zobaczymy w grudniu:)


Na całą twarz, szyję i dekolt nakładam hydrabio legere z Biodermy. Kupiłam go na promocji w superpharm, z tego co pamiętam przy zakupach za min. 35 zł ten krem kosztował 18 zł. Bardzo dobra cena, podejrzewam, że promocja była podyktowana tym, że producent zmienił opakowanie, teraz krem dostępny jest w tubce z pompką, a nie w takim plastikowym opakowaniu jak mój. Dla mnie nie ma to zupełnie żadnego znaczenia, uważam to stare opakowanie za bardzo funkcjonalne. 
Krem ma lekką, rzadką konsystencję, nakłada się z ogromną łatwością i szybko wchłania, do tego świetnie nadaje się pod makijaż, absolutnie nic się na nim nie roluje, ani szybciej nie ściera. Zdaniem producenta jest to krem przeznaczony do skóry odwodnionej, wrażliwej i po ekspozycji na słońce. Zgadzam się całkowicie, używałam go również podczas urlopu, gdzie moja skóra była szczególnie wysuszona od słońca i wiatru, sprawdził się świetnie. Krem bardzo dobrze nawilża skórę, sprawia, że jest odżywiona, miękka, elastyczna, niweluje suche skórki. Dla mnie to doskonały krem nawilżający, idealny na co dzień. 


Trochę się naszukałam kremu z filtrem, chciałam, żeby aż tak bardzo nie bielił i łatwo się rozprowadzał, co nie jest takie proste ponieważ większość tego typu produktów, ma tłustą i jednocześnie tępą konsystencję. W końcu w Rossmannie w promocyjnej cenie ok. 6 zł kupiłam matujący fluid przeciwsłoneczny do twarzy i dekoltu spf 30 sun ozon i to był strzał w dziesiątkę! Krem ma lekką, wodnistą konsystencję i dzięki temu bezproblemowo się aplikuje. Nie świeci się na twarzy i nie pozostawia uciążliwej, tłustej warstwy. Już po chwili można nakładać makijaż,  wszystko ładnie wygląda i normalnie się utrzymuje. Wiem, że część osób narzeka na komadogenność tego produktu, u mnie nic takiego nie miało miejsca, ale ja nie jestem dobrym wyznacznikiem, ponieważ ekstremalnie rzadko zdarza mi się, żeby mnie coś zapchało.
Stosowałam go na urlopie oraz podczas upałów w mieście i bardzo dobrze się sprawdzał, nie miałam żadnych zaczerwienień ani podrażnień od słońca, a mam do tego tendencję. Czasem stosowałam go też na ramiona i nogi, tutaj też świetnie się sprawdził, przy tak niskiej cenie zdecydowanie warto spróbować. 


To już wszystkie moje kremy, po które z przyjemnością sięgam codziennie.
Miłego dnia, dzisiaj już czwartek:)

1 komentarz:

  1. U mnie Sun Ozon też okazał się komadogenny, ale stosowałam go wyłącznie podczas opalania i w tej roli sprawdził się rewelacyjnie.

    OdpowiedzUsuń