wtorek, 16 sierpnia 2016

I po urlopie

Wczoraj wróciliśmy znad morza, czas zatem na kilka migawek z urlopu. Jeszcze się nie przestawiłam na tryb domowy i tęsknię za spacerami nad Bałtykiem. Wiem, że to już mój trzeci rok z rzędu nad polskim morzem, ale jakoś im jestem starsza tym bardziej mnie tam ciągnie. Nie przepadam za tłumem i labiryntem z parawanów dlatego chętnie jeździmy na półwysep helski, gdzie te tłumy są zdecydowanie mniejsze niż w Ustce czy Mielnie. 


Jednak najpierw spędziliśmy weekend w trójmieście, było wspaniale, chętnie bym zamieszkała w Gdańsku! Uwielbiam starówkę po zmroku, mogę godzinami chodzić po stoiskach Jarmarku Dominikańskiego. Odwiedziliśmy też Centrum Solidarności, jeśli będziecie mieć okazję serdecznie polecam, ciekawe, interaktywne muzeum, gdzie wszystkiego można dotknąć i zobaczyć z bliska, wystawa bardzo dobrze zorganizowana i ogromna, spędziliśmy tam niemal 3 godziny. 




Pojechaliśmy też do Gdyni, tutaj punktem obowiązkowym było akwarium czyli muzeum morskiego instytutu rybackiego. Ostatni raz byłam w tym miejscu z jakieś osiem lat temu, spodziewałam się ogromnych tłumów, a okazało się, że jest całkiem pusto i spokojnie można przyjrzeć się zawartości akwariów i przy okazji zrobić zdjęcie:)


Naszym kolejnym przystankiem były Chałupy, szukałam czegoś małego i spokojnego, stwierdzam, że się udało. Nie było miliona turystów, dwudziestu kebabowni i budek z chińskim badziewiem:) Mieliśmy 70 metrów do plaży, uwielbiam leżeć, czytać książki i słuchać szumu fal. 


W tym roku sporo też chodziliśmy, wszędzie szliśmy wybrzeżem na nogach: do Władysławowa, Jastarni i Juraty, tylko na Hel pojechaliśmy pociągiem:) Sporo kilometrów tak przeszliśmy, to był bardzo relaksujące spacery. 




Kupiłam też więcej rzeczy niż zwykle, na półwyspie jest tyle różnych ouletów ze sportowymi ubraniami, że ostatecznie skusiłam się na granatową koszulkę z krótkim rękawkiem z roxy, jest z bardzo przyjemnej bawełny i była przeceniona z 80 zł na 56 zł. 


Bluzy z femi pleasure podobają mi się bardzo, mają tyle słodkich, dziewczęcych wzorów, że trudno się na coś zdecydować, minus jest taki, że ceny są spore, moja piękna bluza w miętowe palmy była przeceniona z 269 zł na 199 zł. Poza tym, że jest wyjątkowo urodziwa, to została też porządnie wykonana, jest miękka, bawełniana i bardzo ciepła. 


W Gdańsku jest sklep z ceramiką z Bolesławca, jest tam tak wiele wspanialej porcelany (kubki, filiżanki, maselniczki, miski, talerze etc.), że ciężko wyjść z pustymi rękami:) Wybrałam dużą filiżankę ze spodeczkiem. Na Jarmarku Dominikańskich Paweł kupił mi dwie pary srebrnych kolczyków, lubię tylko takie przylegające do ucha:


Oczywiście nie mogło zabraknąć magnesów:


To tyle u mnie, będę dzisiaj nadrabiać internetowe zaległości z Januszem obok, widać, że ktoś się tutaj stęsknił i nie odstępuje mnie na krok. 


Buziaki i do następnego!

2 komentarze:

  1. Moje koty po powrocie też są stęsknione. Najpierw się fochają, że nas tyle czasu nie było, a później nie można się od nich opędzić. Jestem pod wrażeniem Waszych pieszych wycieczek!

    OdpowiedzUsuń