niedziela, 24 lipca 2016

O sandałach, pokemonach i nowej kosmetyczce

Nie kupuję kosmetyczek, te które mam dobrze sprawdzają się na wyjazdy, a w torebce noszę tak mało kosmetyków, że taki przedmiot jest mi w zasadzie zbędny, ale... tej kosmetyczce z tigera po prostu nie mogłam się oprzeć! 


Koniecznie musiałam ją kupić i znaleźć dla niej zastosowanie:) Jest prostokątna, na zamek, w kolorze malinowo-czerwonym, a to, co ją wyróżnia to rozbrajający napis: beauty is my duty. Rozumiecie, że nie mogłam przejść obok niej obojętnie? Kosztowała 10 zł, kupiłam ją wczoraj więc na pewno jeszcze jest dostępna. 


Spakowałam do niej kilka produktów, które zawsze mam w torebce i tym samym zyskałam jedną boczną kieszonkę torebko wolną. Oto co zawsze mam w torebce: balsam do ust eos, krem do rąk tej samej marki, błyszczyk z clarins i mały krem z filtrem na niespodziewany sytuacje. Mam jeszcze żel antybakteryjny z the body shop, który został gdzieś na dnie torebki podczas robienia zdjęcia. 
Będąc z tigerze kupiłam jeszcze metalowy koszyk-domek, obecnie mieszkają w nim owoce, ale na pewno jeszcze wiele razy zobaczycie go na blogu. Kosztował 15 zł, były jeszcze inne pastelowe kolory do wyboru. 


Po zakupach poszliśmy do parku, od tak zjeść lody i poczytać książkę na ławce, bardzo lubię takie chwile. Generalnie kiedy jest ciepło chętnie czytam w plenerze, mój chłopak w tym czasie łapie pokemony:) Sama nie korzystam z tej aplikacji, ale jestem pod ogromnym wrażeniem jej popularności. Idea wykorzystania gps'u i przestrzeni miejskiej do tego typu aktywności podoba mi się i nie rozumiem skrajnie negatywnych opinii na tema pokemon go. Po pierwsze to zabawa, która faktycznie łączy pokolenia, a po drugie zawsze to powód do wyjścia z domu i zrobienia kilku kilometrów na nogach bo pokemony same się nie znajdą, ani nie wyklują:) Oczywiście, że są osoby, które używają jej bezmyślnie np. jak ten człowiek w USA jadąc samochodem i powodując karambol, ale to już w żaden sposób nie jest wina samej aplikacji. 


Pozostając w temacie 'internetów' po prostu muszę to napisać: co się ostatnio stało z 'damskim' youtube'm?? Uważam, że jakość przedstawianych tam treści systematycznie się pogarsza, może to kwestia sezonu ogórkowego ale kto wymyśla produkcje typu challenge sto warstw pomadki albo tuszu? Jaki jest w tym merytoryczny przekaz? A potem oczywiście pojawia się kolejny filmik o tym jak sto warstw czegoś zmyć. Nie mam na to komentarza, ale trochę mnie to rozczarowuje. Jeszcze kilka lat temu yt był ciekawym miejscem pełnym inspiracji, porad i wiedzy. Teraz same challenge albo vlogi, nie oglądam tego, zakładam, że wiele osób to lubi, ale mnie osobiście szkoda czasu na oglądanie jak obca osoba je śniadanie:) Jakie jest Wasze zdanie w tym temacie?


Zmieniając temat - jeśli tak jak ja szukacie sandałów polecam Wam wizytę w ccc, szczerze przyznaję, że chciałam kupić popularne birkenstocki, ale moja stopa wygląda w nich fatalnie i bardzo się cieszę, że najpierw je przymierzyłam stacjonarnie zamiast od razu zamawiać przez internet. 
Na pocieszenie kupiłam biało-brązowe sandały na trochę wyższej, korkowej podeszwie z wiązaniem na kostce. Bardzo mi się podobają i są naprawdę wygodne. Ich regularna cena to 89 zł, teraz można dostać je na wyprzedaży za 55 zł. 
Mam nadzieję, że za Wami pozytywne weekend. Ja dzisiejszy wieczór spędzam w mój ulubiony sposób czyli tak:


Serdecznie Wam polecam książki Emilly Giffin, jeśli lubicie ciekawe, nielukrowane historie o związkach, nie tylko damsko-męskich, ale też relacjach między siostrami, rodzicami a dziećmi albo przyjaciółmi warto przeczytać. Może tytuły są nieco tandetne, ale uwierzcie mi, że treść jest daleka od przewidywalnego, taniego harlequina. 
Zaczęłam dzisiaj i nie mogę się oderwać. Jeśli szukacie lektury na wakacje polecam zainteresować się jej książkami, jak dla mnie każda kolejna jest lepsza. 
Do następnego!

3 komentarze:

  1. Ja chodzą za sandałami od czerwca i nic mi się nie podoba jak leży na mojej stopie, ba dużo modeli jest po prostu za duża/luźna. Mam wrażenie, że rozmiar 36 się powiększył albo mi skurczyła się stopa;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też ostatnio odnoszę wrażenie, że rozmiarówka się zmieniła i buty są jakieś większe:)

      Usuń
  2. Rzeczywiście, kosmetyczka świetna. I koszyk - domek też. Ja w kształcie serca kupiłam w pepco, bo u nas Tigera nie ma, niestety. Co do Pokemonów, nie mam ani aplikacji, ani zdania. O Emily Giffin czytałam wiele dobrego, nie jest to mój ulubiony gatunek, ale koleżankom będę polecać :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń