piątek, 22 lipca 2016

Mini recenzja produktów too faced

Paletę chocolate bar uwielbiam, często po nią sięgam, mam ją już długo i nadal jestem z niej zadowolona. Na polskim rynku pojawia się coraz więcej produktów tej marki, byłam ciekawa co jeszcze mają do zaoferowania i kiedyś przy okazji wizyty w Sephorze skusiłam się na zestaw pięciu miniatur. 


Nie ukrywam, że kupiłam go przede wszystkim dlatego, że chciałam przetestować słynną maskarę better then sex. Jednak jeszcze jej nie otwierałam, ponieważ mój tusz z Sephory okazał się niesamowicie wydajny. Na pewno jak już sprawdzę jak się sprawuje to dam znać. Wiem, że opinie na jej temat są bardzo skrajne.
Zacznę od mojego ulubionego produktu z tego zestawienia czyli bazy pod cienie. Shadow insurance sprawdza się u mnie bardzo dobrze, była nawet w ulubieńcach. Robi to, co ma robić: przedłuża trwałość cieni oraz poprawia ich pigmentację. Łatwo się rozprowadza i jest też bardzo wydajna. Dobry produkt, po który sięgam z przyjemnością. 


Sprawdziłam też na własnej skórze Hangover replenishing face primer. To jest moja pierwsza w życiu baza pod makijaż, nie mam większych problemów z trwałością podkładu dlatego zwykle nie mam potrzeby używania takich produktów. Sięgnęłam po nią kilka razy w bardzo upalne dni i faktycznie dobrze się sprawdza. Po aplikacji tworzy lepką, ale niewyczuwalną warstwę na twarzy, do której produkty kolorowe się niemalże przyklejają. Dobrze się sprawdza, ale nie jest to w mojej kosmetyczce produkt niezbędny. 
Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie płynna pomadka Melted w kolorze chihuahua. Pomadka mieści się w tubce z gąbkowym aplikatorem, bezproblemowo nakłada się na usta, jest bardzo komfortowa w noszeniu. Pomadka nie ma typowego suchego matowego wykończenia, dla mnie to coś na pograniczu matu i satyny.
Nie wypływa poza kontur ust, równomiernie schodzi. Bardzo mi się podoba. Kolor to połączenie różu z brązem (z przewagą brązu), sama nigdy bym po niego nie sięgnęła, ale okazało się, że dobrze mi pasuje. Ma dobrą pigmentację, tworzy na ustach jednolitą warstwę bez żadnych nierówności i prześwitów. Nie mogę narzekać na brak produktów do ust, gdybym miała ich trochę mniej sięgnęłabym po inne kolory z melted.


Na koniec największe rozczarowanie tego zestawu czyli chocolate soleil w kolorze medium/dark. Słyszałam o nim same pozytywne opinie i w sumie nie wiem jak to jest, ale u mnie sprawdza się beznadziejnie. Nałożony na twarz bardzo nierówno się rozprowadza, nie da się uniknąć smug i nierównych plam koloru, wygląda to okropnie, jakbym miała brudną twarz. Dawałam mu wiele szans, próbowałam różnymi pędzlami, na różnych podkładach, niestety za każdym razem wygląda tak samo. Używam go czasem jako cień do podkreślenia załamania powieki i tylko w takim przeznaczeniu do czegoś się nadaje.  Żałuję bardzo ponieważ liczyłam na to, że będę go ze sobą zabierać do mojej wakacyjnej kosmetyczki, ma do tego idealne, małe opakowanie, ale niestety zostaje w domu, a właściwie w ciemnym kącie toaletki:) 
Znacie te produkty? Co o nich myślicie?
Miłego weekendu!

4 komentarze:

  1. Mnie się udało otrzymać taki zestaw (tylko bez mascary, ale z jaśniejszą "czekoladką") jako gratis za zakupy powyżej 150 zł na stronie Sephory. Póki co testowałam pomadkę i się zachwyciłam :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mam tusz, efekt jest fajny ale bardzo się osypuje, bazę miałam - jak dla mnie średnio pachnie, tak raczej chemicznie niż kokosowo, ale trzyma podkład i super nawilża buzię, dodatkowo można ją stosować nawet jako krem i nakładać pod oczy (taakk też w to nie wierzyłam 3 razy się dopytywałam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zapomniałam o tym napisać, że zapach ma mocno średni, wcale nie kokosowy. Nie miałam pojęcia o tym, że można ją stosować jako krem pod oczy, ciekawe:)

      Usuń
    2. można, można i fajnie nawilża, a jak dostanie się do oka to nie boli :)

      Usuń