wtorek, 12 lipca 2016

Maski

Mam ostatnio ogromną ochotę na testowanie różnego rodzaju masek. Teraz jakoś tak jak nigdy wcześniej doceniam ich działanie oraz to jak idealnie wpasowują się w domową pielęgnację i pomagają zrelaksować. 


Kiedy jakiś czas temu dowiedziałam się o maskach tonikowych bardzo chciałam ich spróbować, ale nigdzie nie mogłam kupić takich materiałowych masek do nasączania. Ostatecznie znalazłam je w Hebe i od razu kupiłam kilka opakowań, z tego co pamiętam jeden zestaw zawierający 12 masek kosztuje ok. 6 zł. Jak to działa? Bardzo prosto, wyciągam z folii taką 'tabletkę', nasączam tonikiem i nakładam na twarz na ok. 20 minut. Najbardziej lubię do tego tonik hibiskusowy z Sylveco ponieważ jest trochę gęstszy niż takie zwykłe toniki. Poza tym w wyjątkowo upalne dni wkładam butelkę toniku na chwilę do lodówki, nie ma nic lepszego niż chłodna maska nałożona na rozgrzaną skórę:) Po aplikacji skóra jest elastyczna i nawilżona. 


Pozostając w tematyce masek w płacie muszę koniecznie wspomnieć o moich ulubionych produktach z firmy LomiLomi, stosowałam już różne warianty i za każdym razem byłam zadowolona. Z pewnością o tym wiecie ponieważ nie raz już ta marka pojawiała się na blogu. Maska jest dobrze nasączona, ale nie spływa z twarzy, daje przyjemne uczucie ukojenia, po jej zastosowaniu twarz jest nawilżona, miękka i wypoczęta. Też są dostępne w Hebe.


Rewitalizująca maska peel-off  z Biocosmetics jest najlepszym produktem z całego zestawienia. Niestety trzeba ją rozrobić z wodą, a uzyskanie gładkiej konsystencji zajmuje trochę czasu, ale efekt jest tego wart. Trzeba nałożyć ją jednolitą warstwą, ponieważ w miejscach, gdzie nałożymy za cienką warstwę maska pokruszy się zamiast gładko oderwać od twarzy. 
Zdaniem producenta maska algowa jest odpowiednia zarówno dla kobiet jak i mężczyzn, w każdym wieku i z każdym rodzajem cery. No nie wiem, ale mogę Was zapewnić, że jest dobra dla osób z cerą wrażliwą, delikatną i naczynkową. Maska ma za zadanie rewitalizować, nawilżać, usuwać oznaki zmęczenia, niwelować ziemistość i niedotlenienie. 


Efekt po użyciu tej maski, przynajmniej na mojej cerze jest mocno zauważalny. Skóra ma ujednolicony koloryt, jest uspokojona, nawilżona, elastyczna, gładka, wygląda o wiele lepiej. Kosz takiej maski to ok. 13 zł, opakowanie 40 g mnie wystarcza na 4 aplikacje. 
Na koniec tylko krótko wspomnę avene antirougeurs calm, to maska półprzezroczystej, żelowej konsystencji, nałożona na moją zawsze trochę suchą cerę częściowo się wchłania. Na mojej naczynkowej cerze też sprawdza się bardzo dobrze. Stosowałam ją wyłącznie w sytuacjach kiedy moje cera była zaogniona, zaczerwieniona, podrażniona i muszę przyznać, że maska przynosi ukojenie, wycisza rumień i niweluje wrażenie piekących, rozgrzanych policzków. Myślę, że kupię pełnowymiarowe opakowanie.
To tyle, macie może mi do polecenia jakieś maski?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz