niedziela, 17 lipca 2016

a w czerwcu

Jakoś ta połowa lipca zleciała mi ekspresowo, w czerwcu za bardzo nie zapisywałam tego, o czym chciałabym wspomnieć na blogu i niestety wyszło tak, że jakoś mało rzeczy mogę sobie przypomnieć. 
W czerwcu udało nam się spędzić klika dni ciesząc się pogodą gdzieś za miastem. Tak jak wspominałam w podsumowaniu maja bardzo lubię takie chwile, można się zrelaksować i przyjemnie spędzić czas inaczej niż tylko przed laptopem:) 




Byłam na trzy dni w Karpaczu, cieszę się, że udało mi się pojechać tym bardziej, że w żądnych górzystych terenach nie byłam od lat, jakoś zawsze wybieramy kierunek morze. Może nie widać tego na zdjęciach, ale pogoda nie dopisała, było raczej chłodno i deszczowo, ale i tak bawiłam się bardzo dobrze. Każdy taki wyjazd jest u mnie mile widziany i na każdy się cieszę. Teraz jestem na etapie odliczania dni do urlopu, zostało ich jeszcze 19! 


Jak zawsze muszę polecić coś z kategorii jedzeniowej: często zdarza mi się kupować od 'pana kanapki' różnego rodzaju sałatki (niezamierzony rym:) ale, że nie jest to z korzyścią dla mojego portfela postanowiłam, że będę robić je sobie sama bo to przecież nie jest żadna filozofia. Tym samym przedstawiam Wam moją ulubioną sałatkę czerwca czyli tortellini (ja najbardziej lubię te wypełnione serem), do tego posiekana czerwona cebula, papryka, zielony ogórek, trochę czosnku, pieprz i sól, majonez zmieszany z jogurtem naturalnym. Pyszna! 


Jeśli lubicie miętę polecam Wam z Biedronki miętę z czarnym bzem, smakuje dość charakterystycznie, z pewnością nie każdemu przypadnie do gustu, ale jeśli lubicie takie trochę inne połączenia warto spróbować. 


Na dzień dziecka dostałam od mamy książkę "ósme życie" Nino Haratischwili, może nie jest to książka totalna jak np. "małe życie", ale zdecydowanie warto przeczytać. To opowieść o kilku pokoleniach rodziny Jaszi, o tajemnicy związanej z gorącą czekoladą, o nieszczęściach, zdradach, miłościach, tęsknotach. Powieść jest napisana ładnym językiem, zdecydowanie przyjemnie się czyta. Jeśli tak jak ja lubicie sagi rodzinne to warto zabrać ze sobą tę książkę na wakacje. 


Na koniec bajka i serial. Byliśmy w kinie na 'gdzie jest Dory' i muszę się przyznać, że sama jestem zaskoczona tym, jak bardzo mi się ta animacja podobała. Jak wiecie nie przepadam za bajkami, ale ta była taka zabawna i wzruszająca, że oglądało się ją wyjątkowo przyjemnie. Pomijając fakt, że poza mną i moim chłopakiem wszyscy na widowni byli z dziećmi:) 
Zaczęliśmy oglądać serial 'blind spot' sam pomysł jest bardzo ciekawy - z porzuconej w mieście sportowej torby wychodzi naga dziewczyna, całe jej cało jest pokryte tatuażami, niczego nie pamięta, FBI rozwiązując to, do czego tatuaże są nawiązaniem zawsze trafiają na trop jakiegoś przestępstwa, jednak niestety akcja czasem przypomina seriale z lat 90. Może nie jest to produkcja najwyższych lotów, ale jeśli akurat nie macie nic innego do obejrzenia, warto chociaż spróbować. 
To tyle w temacie podsumowania czerwca, jeszcze tylko kilka dni i trzeba będzie pisać post o tym, co było ciekawego w lipcu!

1 komentarz:

  1. Góry piękne góry ;) bardzo lubię sałatki z tortellini, a ta herbata z biedronki to jedna z moich ulubionych ;)

    OdpowiedzUsuń