czwartek, 23 czerwca 2016

Wyjazdowa kosmetyczka

Ostatni weekend spędziłam w Karpaczu, niby to był tylko 3 dni, ale dochodzę do wniosku, że w sumie bez względu na długość wyjazdu trzeba zabrać te same produkty, bo jak tak bez kremu albo antyperspirantu (swoją drogą kończę teraz zwykłą kulkę z garniera, pakowałam ją rano w dniu wyjazdu i zapomniałam zabrać do zdjęć)? 


Tym samym zapraszam Was na szybki przegląd tego co zabrałam, zacznijmy od bardzo okrojonej pielęgnacji: pastę do zębów, filtr i szampon do włosów zabrała moja koleżanka, ja miałam spakować żel pod prysznic, wzięłam żel z bath and body works paris amour (bardzo lubię tę nutę zapachową, koleżanka też była zadowolona:), do tego żel do mycia twarzy purete thermale z vichy (jestem z niego zadowolona, planuję wspomnieć o tym produkcie w innym poście), moją ulubioną chłodzącą pandę czyli cool eye stick z tony moly. 


Jak wiecie, co jakiś czas wracam do mojego pewniaka czyli kremu antirougurs fort z avene, lubię go używać zwłaszcza przed upalnym latem i zimą, to czas kiedy moja wrażliwa skóra najbardziej cierpi. Nie mogłam pominąć mojego ulubionego zapachu czyli Aqua di Gioia. Jedyny produkt, który zabrałam, a którego wcale nie użyłam było masło truskawka i guawa z organique, szczerze mówiąc w piątek wróciłyśmy do hotelu o 2 w nocy, a w sobotę niewiele wcześniej, sił wystarczyło mi tylko na szybki prysznic:) 


Wiem, że spakowałam sporo kosmetyków kolorowych, ale w planach była uroczysta kolacja i chciałam z tej okazji zrobić sobie jakiś make up. Zabrałam same dobre, sprawdzone kosmetyki. Zdecydowaną większość z nich już wcześniej na blogu prezentowałam: 



paleta too faced chocolate bar, róż down boy z the balm, rozświetlacz z mac'a czyli mineralize skinfinish w kolorze lightscapade, puder healthy balance z bourjois (będzie w ulubieńcach!), bazę pod cienie too faced shadow insurance, tusz sephora outrageous curl, resztkę korektora astor perfect stay, błszczyk sephora w kolorze natural look, podkład astor skin match protect, matową kredkę do ust z golden rose w kolorze 10, wodoodporną kredkę do oczu sephora w kolorze 32 tango night i żel do brwi z wibo. 
wszystkich tych kosmetyków użyłam i jak zawsze sprawdziły się bardzo dobrze. 
Janusz jak zawsze pomagał mi w pakowaniu, on nigdy nie może tego przegapić:


Tyle u mnie, powiem Wam, że jakoś nie mogę się zebrać po tym weekendzie, na szczęście zaraz będzie kolejny!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz