piątek, 17 czerwca 2016

Przeczytałam 'slow life'

Jestem świeżo po lekturze 'slow life zwolnij i zacznij żyć' Joanny Glogazy, przeczytałam już kilka recenzji tej książki i chciałabym dodać też coś od siebie. Zacznę od tego, że książkę czyta się bardzo przyjemnie, jest ładnie wydana (ciekawy format, estetyczne zdjęcia), napisana w prosty sposób bez zbędnych udziwnień. Musiałam ją sobie dawkować, wydzielać rozdziały, żeby mieć czas na refleksję i nie pochłonąć wszystkiego w jeden wieczór.


Idea slow life jest mi bliska, troszczę się o to, żeby mieć czas dla siebie, dzielę dni na pracę i relaks, dbam o relację z bliskimi mi ludźmi. Nie chcę być korposzczurem biegnącym za targetem.
Cenię sobie indywidualizm, ale zauważyłam to, że internet (blogi, instagram, yt) w pewnym momencie za bardzo na mnie wpływał. Oczywiście wyłącznie w aspekcie konsumpcyjnym, chciałam mieć te wszystkie pomadki, tusze, biżuterię etc. Na szczęście nie trwało to długo i szybko zauważyłam, że przeszkadza mi taki owczy pęd, nie podoba mi się to, że teraz wszystkie dziewczyny chcą wyglądać tak samo, mieć takie same paznokcie, makijaże, konta na instagramie, buty i śniadania. Oczywiście nadal podoba mi się wiele rzeczy pokazywanych na filmach i zdjęciach, ale teraz biorę na to dużą poprawkę i pięć razy się zastanawiam czy jest mi to potrzebne i czy faktycznie chcę to mieć.


Ta książka nie zaskoczyła mnie tak bardzo jak 'slow fashion', jednak uświadomiła mi kilka rzeczy. Przede wszystkim to, że mogę odpoczywać, cieszyć się czasem tylko dla siebie bez wyrzutów sumienia. Nachodziły mnie czasem takie myśli, że przecież wszyscy coś robią, są zajęci, narzekają na zmęczenie i brak czasu, a ja sobie tak beztrosko leżę z gazetą na kanapie. Niepotrzebnie, dobrze jest usłyszeć, że nie ma sensu tak myśleć i trzeba utrzymywać w życiu równowagę, cytując Asię 'odpoczynek to nie nagroda za zjechanie się do maksymalnych limitów. To Twój obowiązek wobec siebie i innych. Zaniedbując go zaciągasz wobec siebie dług, który w pewnym momencie przyjdzie ci spłacić - wypaleniem, chorobą, nagłym wybuchem frustracji'. 
Jednak najważniejsze dla mnie przesłanie płynące z tej książki to stwierdzenie, że 'możemy wszystko, ale nie wszystko na raz'.


Przy okazji lektury naszła mnie taka refleksja, że teraz bez żadnych zmian i postanowień tak sobie po prostu dryfuję, płynę z prądem, a wcześniej robiłam zdecydowanie więcej kreatywnych rzeczy (m.in. pisałam opowiadania, robiłam kolaże), nawet nie pamiętam kiedy to porzuciłam, chciałabym znowu zadbać o bardziej twórczą stronę siebie. Nie chcę być tylko odbiorcą, ale również twórcą, na co wcześniej wcale nie zwracałam uwagi! Muszę się nad tym zastanowić, zobaczę, może zrobię z tego jakiś post? Zauważyłam, że jak coś opublikuję na blogu mam większą motywację, żeby to zrobić. 
Podsumowując serdecznie Wam polecam lekturę 'slow life' spędzicie z tą książką kilka przyjemnych wieczorów i z pewnością dowiecie się czegoś nowego, spojrzycie na pewne przeczy z innej perspektywy, nabierzecie dystansu. Zdecydowanie warto.
Miłego weekendu! 

1 komentarz:

  1. Właśnie wczoraj dotarła do mnie ta książka i po przeczytaniu pierwszych stron mogę napisać, że zapowiada się bardzo ciekawie.

    OdpowiedzUsuń