poniedziałek, 13 czerwca 2016

A w maju

W maju kwitną konwalie czyli jedne z moich ulubionych kwiatów! Uwielbiam ich zapach i wygląd. Niestety szybko usychają i trzeba wymieniać kwiaty na nowe. Podoba mi się to, że ładnie się prezentują nawet włożone do zwykłej szklanki. Niestety nie udało mi się ani razu kupić piwonii. 



W maju wiele dni spędziliśmy na dworze. Kiedy jest słonecznie aż żal siedzieć w domu. W takie dni pakujemy jedzenie na grilla, książkę i psa i jedziemy gdzieś za miasto. Bardzo lubię takie dni, czytanie na leżaku, jedzenie truskawek prosto z koszyka, własnie z takimi chwilami kojarzy mi się lato. Jak na razie czerwiec upływa nam na podobnym lenistwie. 




Byliśmy też na chwilę w Katowicach przy okazji wstąpiliśmy na zlot food trucków. Lubię takie inicjatywy. Było całkiem sporo ciekawych jedzeniowych opcji, ostatecznie zdecydowałam się na meksykańską tortille. Mega mi się spodobał ten mural:



W maju miałam urodziny i dostałam m.in srebrny naszyjnik z Yes z kolekcji zodiak, na okrągłej tarczy ułożona jest konstelacja byk. Bardzo mi się podoba, łańcuszek ma regulowaną długość i noszę go teraz niemal codziennie. 

Początek maja był deszczowy i chłodny, dostałam od mojego chłopaka voucher do spa na masaż całego ciała gorącymi olejkami. Pierwszy raz byłam na takim zabiegu i muszę przyznać, że to było niesamowicie przyjemne i odprężające doświadczenie. Polecam, zwłaszcza jeśli nie macie wiele czasu, a chcecie się zrelaksować (taki masaż trwa około godziny). Na pewno to powtórzę!



Jak zawsze w podsumowaniu ubiegłego miesiąca muszą się znaleźć rzeczy z kategorii jedzenie. Truskawki jadłam kilogramami, bardzo lubię i żałują, że są tylko przez kilka tygodni. Najbardziej smakują mi solo albo jako koktajl. Koniecznie muszę wam też polecić musli z Lidla. Jeśli tak jak ja lubicie musli to pewnie wiecie, że w większości z nich są płatki owsiane i mnóstwo rodzynek. Tutaj producent gwarantuje 50% owoców i nasion i faktycznie płatki są pełne m.in. kawałków daktyli, suszonych bananów, kandyzowanej papai i ananasa, orzechów pekan, orzechów laskowych. 


W Tesco odkryłam masło orzechowe terra sana które w składzie ma tylko orzechy, brzmi trochę dziwnie, ale wcale nie jest takie oczywiste i trudno znaleźć masło z samych orzechów bez innych wypełniaczy. 


Od mamy dostałam puszkę mlecznych krówek, jak to krówki są supersłodkie i tak sobie jem jedną na kilka dni. Bardzo podoba mi się opakowanie. 
Kończąc przegląd spożywki polecam Wam zieloną herbatę lipton citrus zing. Ta herbata ma bardzo świeży, lekki aromat. Gasi pragnienie i idealnie nadaje się na ciepłe dni. Ja już prawie całą wypiłam. 


Wspomnę jeszcze o świecach, które z ogromną przyjemnością testowałam w minionym miesiącu. Są to małe świece z kringle candle, wyglądają jak wosk, ale po zdjęciu wieczka mamy normalny knot. Producent określa, że świeca pali się średnio 12 godzin. Moim zdaniem to całkiem sporo, jak na takiego maluszka, świece nie są też drogie kosztują ok. 12 zł. Mam wersje zapachowe: mango, coconut pineaple, freestone peach i peony. Wszystkie świece mają bardzo ładne, naturalne zapachy, nie ma w nich sztucznych nut, pachną tak jak powinny, to znaczy freestrone peach pachnie brzoskwiniowo a coconut pineaple jak słodkie połączenie kokosa i ananasa. Są wyczuwalne, ale jest to dość delikatny zapach, nadają się raczej do mniejszych pomieszczeń. Nigdy nie miałam dużej świecy z kringle, ale myślę, że ze względu na dwa knoty i zdecydowanie większą powierzchnię palenia zapach. Dla mnie takie małe świece to dobra opcja, żeby wypróbować jakiś zapach, sprawdzić czy nas nie męczy, czy nie boli od niego głowa. 


Na koniec zdjęcie mojego nieodłącznego towarzysza Janusza, który patrzył na mnie jednym okiem kiedy pisałam ten post. Tyle działo się u mnie w maju, miłego tygodnia Wam życzę! 

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. ja też! sama lubię je pisać i czytać u innych;)

      Usuń
  2. Dobre masła orzechowe ma też Primavika. A ja tak z innej beczki, bo wypatrzyłam u Ciebie 'Smakowitą Ellę" - polecasz? Obserwuję jej kanał i nie wiem czy warto również sięgnąć po książkę. Próbowałaś coś z niej ugotować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobiłam dosłownie dwie rzeczy, ale książka bardzo mi się podoba, przede wszystkim dlatego, że do większości przepisów nie są potrzebna jakieś wyjątkowo wymyślne składniki tylko takie w miarę normalne jak np. mleko owsiane, nasiona chia etc.

      Usuń