poniedziałek, 2 maja 2016

Przyszłam sobie pogadać #6 majówka

Wypadałoby ulubieńców napisać, ale ostatnio wpadło mi w ręce kilka ciekawych produktów i stwierdziłam, że się z Wami podzielę moją opinią i przy okazji wspomnę o majówce. A na ulubione produkty kwietnia przyjdzie jeszcze czas.


Zacznijmy od produktu, który wyjątkowo przypadł mi do gustu - maska do ust z Sephora. Oczywiście nie jest to produkt w pielęgnacji niezbędny, ale od czasu do czasu warto jakoś to domowe spa urozmaicić. Maska jest w formie płata wyciętego w kształt ust (ma nawet przecięcie przez środek, żeby można było coś powiedzieć). Maska bardzo dobrze przylega do ust, jest dobrze nawilżona, ale się nie zsuwa (nie znoszę tego) i można robić to, co chcemy. Z dostępnych dwóch wersji róża i masło karite zdecydowałam się na tą pierwszą i miałam nadzieję na różany zapach, ale niestety, maska pachnie ładnie, taką delikatną pielęgnacją, ale zdecydowanie nie jest to zapach kwiatowy. Po aplikacji usta są miękkie, odżywione, nawilżone i gładkie. Myślę, że od czasu do czasu fajnie jest sięgnąć po taką maskę. Kosztuje 9 zł.
Pozostając w temacie masek zużyłam dwie ze śluzem ślimaka - Tak, mnie też kusi idea koreańskiej pielęgnacji. Maska jest żelowa, bardzo mokra i zimna w dotyku. Dla mojej czasem ciepłej i podrażnionej cery jest to ogromne ukojenie. Podoba mi się to, że po aplikacji skóra jest wyciszona, miękka, elastyczna, ma wyrównany koloryt i jest dobrze nawilżona. Ma tylko jeden minus - ze względu na to, że maska jest żelowa i mokra bardzo zsuwa się z twarzy. Ciężko dojść w niej z łazienki do pokoju. Poza tym cena (7,50zł) i działanie bardzo na plus.


Z mniej miłych rzeczy to w końcu otrzymałam z serwisu mojego laptopa (samsung ativ book 9 lite, nie polecam tego sprzętu). Jest jeszcze na gwarancji, dlatego serwisowałam go bezpośrednio przez Samsunga. I muszę tutaj ponarzekać na obsługę klienta. Zwróciłam sprzęt do naprawy ze względu na to, że nie łączył się z wifi i podczas uruchamiania go 'wywalało' blue screeny, tak z 4-5 zanim zaczął normalnie działać. Po tygodniu otrzymałam laptopa z informacją, że wszystko zostało naprawione. Laptop był strasznie brudny, a przez środek klapy przebiegała wielka czarna kreska, na szczęście dało się to wszystko wyczyścić, ale moim zdaniem nie tak powinien wyglądać sprzęt zwrócony z autoryzowanego serwisu. Ostatecznie machnęłam na to ręką, uruchomiłam laptopa i co? Wywaliło blue screen'a. I to oczywiście nie jednego. Ręce opadają. Znowu musiałam go oddać, teraz wrócił już naprawiony, ale nie zmienia to faktu, że jestem bardzo, bardzo rozczarowana obsługą klienta.



Lubię od czasu do czasu wyjechać z miasta. Wczoraj właśnie udało nam się cały dzień spędzić w lesie. Poczytałam książkę na leżaku, Janusz się wybiegał, generalnie wypoczęłam i się zrelaksowałam. Czasem wystarczy tylko na kilka godzin oderwać się od takich codziennych czynności, żeby odpocząć.


Mój plan na dzisiejsze popołudnie to książka, gazeta, kawa i nowy odcinek 'gry o tron'. Nie mam natomiast jeszcze pomysłu na to, co będziemy robić jutro.
To tyle u mnie, miłego wypoczynku Wam życzę:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz