piątek, 6 maja 2016

Nowości z kolorówki

Nie są to oczywiście produkty, których używam od niedawna, ale na blogu jeszcze nie gościły. Zacznę od razu od najsłabszego ogniwa - puder sypki z wibo fixing powder totalnie nie przypadł mi do gustu. 


Wiem, że jest tani, ale cena nie rekompensuje tego, że to produkt poniżej przeciętnej. Jego zaleta jest tylko taka, że faktycznie jest transparentny i trochę matuje. Natomiast jego wady są dla mnie nie do zniesienia - przede wszystkim puder ma okropny zapach, jakiegoś męskiego, taniego dezodorantu. Nie ma żadnego puszka w środku ani niczego, co by sypki produkt trochę przytrzymywało i przy odkręceniu wieczka dużo produktu się wysypuje. 


Przez to, że pudełko ma małą średnicę nie wchodzi tam cały pędzle. Niby to takie pierdoły (poza tym zapachem, którego nie znoszę), ale przecież w używaniu kosmetyków chodzi o przyjemność, a nie coś uciążliwego. Wiem, że ten produkt ma sporo zwolenniczek, ale ja zdecydowanie do nich nie należę. 


Podkład rimmel lasting finish 25 h kupiłam jeszcze na poprzedniej promocji w Rossmannie, użyłam już 2/3 tego produktu i jest taki, że sama nie wiem. Na pewno nie jest to zły produkt, ładnie kryje, przyjemnie pachnie, utrzymuje się cały dzień, nie ściera. Natomiast trochę smuży przy aplikacji pędzlem/palcami i podkreśla suche skórki i jak dla mnie ma trochę za ciężką konsystencję. Taki z niego przeciętniak i przez to, że podkreśla suche skórki wygląda nienaturalnie i widać go na twarzy. Generalnie podkłady z Rimmela lubię bardzo, ale do tego jakoś nie wrócę. Zdecydowanie wolę match perfection albo wake me up. 


Mam w kosmetyczce dwa korektory Estee Lauder double wear 02 light medium oraz Astor perfect stay concealer 24h (kolor już się starł z opakowania, ale to był chyba nr 2, bo jedynka była niemal biała), które różnią się tylko kolorem i ceną. Uważam, że Astor jest niedocenianą marką makijażową, ja zawsze z ich produktów do twarzy jestem zadowolona. Oba korektory bardzo dobrze kryją, łatwo się nakładają i są długotrwałe. Nie przesuszają mojej skóry pod oczami, ale double wear podkreśla trochę zmarszczki mimiczne. Estee Lauder ma ciemniejszy kolor, ale ja nie jestem zwolennikiem bardzo rozświetlonej okolicy oka, uważam, że kolor bardziej zbliżony do naturalnego wygląda hmm... bardziej naturalnie:) Działanie jest niemal identyczne więc sugerując się ceną zostanę przy Astorze. Jeśli tak jak ja macie ciemne cienie pod oczami i szukacie czegoś o bardzo dobrym kryciu polecam przyjrzeć się tym dwóm produktom. 
A jakie kosmetyczne nowości ostatnio wpadły w Wasze ręce?

1 komentarz:

  1. Mam ten puder z Wibo, ale jeszcze nie używałam.

    OdpowiedzUsuń