środa, 11 maja 2016

Brzoskwinie na wiosnę

Żeby trochę przełamać tą dość deszczową pogodę polecę Wam dzisiaj dwa produkty w apetycznych, brzoskwiniowych odcieniach. 


Golden Rose creamy blush stick w kolorze 102 to róż w ciepłym, brzoskwiniowym kolorze. Moim zdaniem idealnie pasuje do brunetek i świetnie nadaje się do dziennego makijażu. Produkt dostępny jest w 6 kolorach, w cenie regularnej kosztuje 19,90 zł (za aż 10,5 g).


Ze względu na to, że jest to produkt w kremie aplikuje się wyjątkowo łatwo, można nakładać go na dwa sposoby: od razu na podkład ( ten sposób bardziej mi się podoba, ponieważ uważam, że mokre produkty dobrze dogadują się z innymi mokrymi produktami:) albo na puder (też ładnie to wygląda, tylko tutaj trzeba aplikować róż bardzo lekką ręką). Róż dobrze rozciera się zarówno palcami jak i pędzlem. Nakładam go prosto z opakowania na policzki. Długo się utrzymuje, wygląda naturalnie i dziewczęco. Jest też mocno napigmentowany i bardzo wydajny, nie wiem kiedy ja zużyję to opakowanie. Kolor jest idealny na wiosnę. Polecam bliżej mu się przyjrzeć. 


W komplecie do różu nakładam błyszczyk z Sephory. Ultra shine lip gel w cenie regularnej jest dość drogi (45 zł) więc polecam czekać na promocję, które perfumeria co jakiś czas organizuje. Błyszczyk kupiłam w kolorze 03 natural look, nie powiedziałabym, że wygląda na ustach naturalnie, w końcu ma mokre, błyszczące wykończenie, ale przez jego jasno-brzoskwiniowy kolor nie rzuca się bardzo w oczy. Błyszczyk jest bez drobinek (takie podobają mi się najbardziej), ładnie pokrywa usta, trzeba tylko uważać, żeby z nim nie przesadzić, nałożony w za dużej ilości zbiera się i roluje w środkowej części ust, co zdecydowanie nie wygląda estetycznie. Utrzymuje się jak przeciętny błyszczyk, zdecydowanie nie jest to produkt, który będziemy miały na utach przez kilka godzin. Ma przyjemną, kremową konsystencję i nałożony w rozsądnej ilości nie klei się. 



Produkt jest zapakowany w proste, estetyczne opakowanie, bardzo przypadł mi do gustu gąbeczkowy aplikator, który zwęża się w środkowej części. Błyszczyk daje mokre, żelowe wykończenie, przy czym kolor jest na ustach widoczny. To lubię:) Nie podoba mi się to, kiedy kupujemy błyszczyk z kolorem, a na ustach jest on po prostu przezroczysty. Wiosną i latem chętnie sięgam po błyszczyki, mają dla mnie przyjemniejszą i lżejszą konsystencję niż pomadki.

Na koniec nie mogłam się powstrzymać i muszę Wam wspomnieć o najnowszej palecie z Too Faced sweet peach. Jakie to są piękne kolory! Jej regularna cena to 189 zł i biję się z myślami ponieważ mam już chocolate bar i nie potrzebuję kolejnych cieni, ale ona jest taka ładna. Zobaczcie sami:


Jesienią i zimą stawiam na różowe, zgaszone róże i pomadki, natomiast wiosnę zdecydowanie lubię w makijażu odcienie brzoskwiniowe. Jak jest u Was? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz