środa, 4 maja 2016

a w kwietniu

Byłam w Ikei i kupiłam tam kilka rzeczy, które bardzo dobrze mi służą i jestem z nich naprawdę zadowolona. Przede wszystkim toaletka! Już od jakiegoś czasu chciałam mieć taki mebel, ale w poprzednim mieszkaniu nie było miejsca. Zdecydowałam się na model brimnes, jest sporo mniejsza niż popularny malm (dokładnie jest krótsza o 50 cm), idealnie mi pasuje do sypialni, a poza tym wiem, że nie mam tyle kosmetyków żeby zapełnić nimi szufladę malm. 


Toaletka oczywiście jest biała, z jednej strony ma szufladę, a z drugiej otwieraną szafkę z lusterkiem. Jest bardzo praktyczna, łatwa w czyszczeniu i lubię się przy niej malować. Poza tym w końcu moje kosmetyki kolorowe mają swoje miejsce, praktycznie wszystkie mieszczą się w jednej półce. 



W tej długiej pionowej znajdują się podkłady i jedyna paleta jaką posiadam, w tych kwadratowych na górze mam pudry, róż, bronzer, rozświetlacz i eyeliner z inglota, na dole mam wszystkie kredki, tusze, błyszczyki i pomadki. To wszystkie kolorowe kosmetyki które mam, oczywiście łącznie z zapasami. W szufladzie mam nawilżane chusteczki (służą mi do wycierania rąk z podkładu etc.), jakieś próbki, masełko do ust eos, maseczki do nasączania, a w tych dwóch pudełkach z sephory mam lakiery do paznokci.



Kupiłam też w zestawie dwa zaparzacze do herbaty. Nie wyobrażam sobie picia sypanej herbaty bez jakiegoś sitka, które sprawia, że te wszystkie fusy i farfocle nie pływają w kubku:) Co jakiś czas je wymieniam ponieważ ciemnieją od herbaty (zwłaszcza te metalowe). Te kwiatki podobają mi się przede wszystkim dlatego, że unoszą się na powierzchni. Ładnie to wygląda. 


Na sam koniec jeszcze szybko wspomnę o podłużnych poduszkach w kocie mordki. Są tanie (kosztują ok. 15 zł za sztukę), miękkie, nie odkształcają się. Poprzednio miałam ten sam model tylko w taką szachownicę czarno-białą, po kilku latach już trochę im to wypełnienie przyklapło dlatego kupiłam kotki. 


Przy okazji jeszcze napiszę Wam o nowej herbacie, w tym miesiącu jakoś tak się złożyło, że mam tylko jedną nowość. Love z teekanne, kupiłam niedawno, a wypiłam już połowę. Bardzo mi smakuje i oczywiście ładnie pachnie. Smakuje brzoskwinią i granatem, jest jednocześnie słodka i trochę cierpka. Ciekawe połączenie.


Kwiecień był miesiącem przeprowadzki. Muszę przyznać, że nie było tak najgorzej, pakowałam wszystko w piątek do północy, a w sobotę cały dzień przewoziliśmy i rozpakowywaliśmy. A potem nastąpił bardzo przyjemny etap przyzwyczajania się do nowego miejsca i odwiedzin przez przyjaciół i znajomych. Tym samym było sporo okazji, żeby grać, zwykle gramy w kalambury albo taboo (polecam!), ale ostatnio kupiliśmy monopoly edycję z okazji 80-lecia gry, wcześniej nie grałam przez kilka lat, teraz się wciągniemy i gramy! Podoba mi się to, że teraz wszystkie gry towarzyskie cieszą się dużą popularnością.  



W końcu czuć wiosnę. Miałam już ogromną ochotę na truskawki i chociaż to nie to samo, co polskie owoce latem i tak bardzo mi smakowały. W dni kiedy pogoda dopisuje bierzemy futrzaka na długi spacer i idziemy do parku poczytać książkę, albo zjeść lody. Uwielbiam takie popołudnia. 


Na sam koniec dwa seriale. Polski 'pakt' zapowiadał się ciekawie, generalnie nie jest to zły serial i jeśli faktycznie nie macie co oglądać można po niego sięgnąć. Ja jednak spodziewałam się czegoś lepszego, generalnie ciekawa historia, ale czasem trochę przewidywalna. 
Natomiast 'Narcos' bardzo przypadł mi do gustu. Opowieść o narkotykowym baronie Pablo Escobarze, ma ciekawą narrację, jest utrzymana w klimacie lat 80. Niby wiadomo jak się skończy, ale i tak przyjemność oglądania jest duża. Ten serial przypomina mi trochę 'rodzinę Soprano'. 
To tyle u mnie, przed nami mój ulubiony miesiąc w roku. Zobaczymy, co przyniesie nam maj!

1 komentarz:

  1. Sama również ostatnio poszalałam w Ikei ale za to moja toaletka wygląda coraz lepiej :).

    OdpowiedzUsuń