wtorek, 12 kwietnia 2016

Przyszłam sobie pogadać #5

W końcu nadszedł czas skreślenia jakieś pozycji z mojej noworocznej wish list. Sama sobie zrobiłam prezent i kupiłam srebrne kolczyki-skrzydełka z Lilou, Zdjęcie oczywiście nie oddaje ich uroku. Są delikatne, bardzo ładnie wyglądają na uchu i nadają się na każdą okazję. Oczywiście noszę je teraz codziennie. 


Podczas ostatniej wizyty w Rossmannie odkryłam najpiękniejszy zapach mydła, jaki kiedykolwiek wąchałam. Mydła z BBW mogą się schować:) Wiosenna limitowana edycja mydła do rąk z Isany pachnie ciastem z rabarbarem. Pięknie i wspaniale, ma taką kwaśną nutę, ale jest w nim też zdecydowanie coś słodkiego. Uwielbiam!


Kupiłam też nowe płatki kosmetyczne również z Isany. Są świetne, absolutnie się nie rozwarstwiają, nie zostawiają żadnych kawałków waty na twarzy. Są mocno 'zszyte', tanie i mają bardzo dobrą jakość. Jak mi się skończy to wielkie opakowanie (140 sztuk) to na pewno kupię kolejne.


Przy okazji wspomnę szybko o książce 'sekrety urody Koreanek - elementarz pielęgnacji'. Książka jest bardzo ładnie wydana, różowa i słodka, cieszy oko. Bardzo przyjemnie się czyta, musiałam ją sobie dawkować, żeby nie przeczytać jej w jeden wieczór. Może nie ma tutaj porad, które zrewolucjonizowałyby moją pielęgnację, ale przekonałam się, że za rzadko sięgam po maski i planuję to teraz nadrobić. Poza tym w książce jest sporo ciekawych informacji na temat podejścia do pielęgnacji cery w Korei, o tym, że mężczyźni też dbają o cerę, a całodzienne przebywanie w spa jest tam elementem kultury. 



Kupiłam też 'smakowitą Ellę'. Jakiś czas temu stwierdziłam, że jedząc dużo produktów z pszenicy czuję się źle, nie mam uczulenia na gluten, ale trochę poczytałam o jakości pszenicy i jestem przerażona. Nie jestem jakimś jedzeniowym freakiem, zdaję sobie sprawę z tego, że przetworzone produkty nie są zdrowe, nie planuję popadać w paranoję, ale chciałam zdecydowanie ograniczyć spożywanie pszenicznych produktów. Jakie było moje zdziwienie kiedy chciałam kupić makaron razowy i po przeczytaniu składu okazało się, że to mąka pszenna i barwnik. Kupiłam książkę Eli ze względu na to, że szukam przepisów na dobre i zdrowsze posiłki. Podoba mi się to jak książka jest wydana (twarda oprawa, ładne, estetyczne zdjęcia) i to, że są w niej przepisy do których używamy ogólnie dostępnych produktów. Szukanie jakiś dziwnych składników zawsze mnie zniechęca:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz