sobota, 19 marca 2016

wiosenne zapachy

Jak wiecie nowe zapachy kupuję bardzo rzadko, generalnie nie mam wielu perfum, nie lubię być za bardzo przytłoczona ilością. Poza tym perfumy do najtańszych kosmetyków nie należą, a znam siebie i wiem, że nie zużyłabym dziesięciu różnych flakonów. Poza tym, co Wam dzisiaj pokarzę mam jeszcze tylko kokosową mgiełkę z Yves Rocher i Eternity CK.


Zwykle nie mam ochoty na nic nowego, ale w lutym, chyba już z tej tęsknoty za wiosną chciałam czegoś innego, jakieś zapachowej odmiany. Od początku roku chodziły mi po głowie Manifesto z YSL, jak w opakowaniu pachną pięknie, tak na mnie wybija się jakaś mydlana nuta i oczywiście po tym jak ich użyłam na sobie bolała mnie głowa więc już wiedziałam, że to perfumy nie dla mnie. 
Przy innej wizycie w Douglasie przetestowałam Acqua di Gioia Giorgio Armani i od razu się zakochałam. To bardzo świeży zapach, moim zdaniem czuć po nim że jest zielony, taki rześki. Oczywiście jest to zapach kwiatowy, bo praktycznie tylko takie mi się podobają.
Dostałam go w prezencie od mojego chłopaka i teraz najczęściej po niego sięgam. Wiem, że to nie jest najnowszy zapach, ani jakoś bardziej popularny, ale moim zdaniem to zalety. Nie lubię używać perfum, którymi pachnie wiele kobiet, tak było kiedyś np. z zielonym jabłuszkiem z DKNY. 


Acqua di Gioia jest zapachem, który na mnie utrzymuje się cały dzień, a np. na szaliku jeszcze dłużej. Nie jest jednak agresywny, tylko taki trzymający się przy skórze. Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo coś takiego lubię. Uważam, że jest coś zmysłowego w zapachach, które czuć tylko blisko, a nie na cały pokój.
Podstawa to cedr i cukier. Nuty serca: piwonia, różowy pieprz, jaśmin (uwielbiam jaśmin!). Nuty głowy: cytryna z Amalfii, mięta. 
O DKNY Pure a drope of rose już pisałam na blogu (klik), zimą po nie nie sięgałam, teraz znów do nich wróciłam i cóż, uwielbiam ten zapach. To świeżo ścięte kwiaty, jest tutaj też taka trawiasta nuta. Jeśli odstraszają Was różane wonie i tak warto powąchać DKNY, wcale nie są ciężkie ani pudrowe. Przeciwnie to lekki, delikatny zapach, idealny na wiosnę i lato. Nigdzie nie mogłam znaleźć podziału na nuty głowy i serca, natomiast w tym zapachu mamy m.in: cedr, czarną porzeczkę, imbir, lilię wodną, białą nektarynkę i oczywiście różę. 


Na sam koniec podróż sentymentalna. poznałam ten zapach dzięki mojej przyjaciółce, używałam go w liceum i na studiach. Lubię do nich wracać i uważam, że to trochę niedoceniany zapach. 
W Sunflowers Elizabeth Arden podstawą jest mech i drzewo sandałowe. Nuta serca to herbata i jaśmin (tak, znowu jaśmin). Nuta głowy melon i brzoskwinia. Trzeba przyznać, że skład tych perfum, przynajmniej dla mnie jest bardzo zachęcający. Poza tym Słoneczniki są relatywnie bardzo dostępne cenowo. Dla mnie jest to owocowo-kwiatowy, trochę słodki i bardzo interesujący zapach. Jeszcze nie spotkałam innego kosmetyku, który pachniałby podobnie. 
A jakie zapachy Wy wybieracie na wiosnę?
Miłego weekendu.

1 komentarz: