niedziela, 20 grudnia 2015

pielęgnacja twarzy - evree

Najpierw muszę szczerze przyznać, że blogowanie w grudniu nie idzie mi dobrze, zupełnie pochłania mnie świąteczna atmosfera, ale od 23.12 mam urlop i mam nadzieję, że wtedy uda mi się coś popisać:)


Kosmetyki evree widziałam dosłownie wszędzie, a że jestem umiarkowanie odporna na taki marketing, dodatkowo te produkty nie są drogie więc wybrałam się do natury i kupiłam upiększający krem do twarzy magic rose 30+ oraz różany tonik.
Zacznijmy od toniku, akurat trwała promocja i zapłaciłam za niego 10,99 zł, cena bardzo dobra i muszę przyznać, że działanie również. Zdaniem producenta tonik wycisza zaczerwienienia, poprawia kondycję skóry, przywraca naturalne ph. Rezultat; głęboko nawilżona, wzmocniona, ujednolicona i widocznie odmłodzona cera


Tonik ma wodę różaną na drugim miejscu w składzie, poza tym mamy tutaj glicerynę i pantenol. Faktycznie dobrze wpływa na skórę - nawilża i lekko wycisza (wiadomo, że nie rozprawi się z uporczywym zaczerwienieniem, to moim daniem zadanie dla kremów i serów), szybko się wchłania i bardzo ładnie pachnie (oczywiście różami). 
Stosuję go dwa razy dziennie pod krem. Plastikowa buteleczka mieści 200 ml kosmetyku i jest wyposażona w atomizer, który sprawia, że tonik jest bardziej wydajny (nie lubię wylewać produktów na wacik). Jedyny minus jest taki, że atomizer psika dość mocno, nie jest to żadna delikatna mgiełka, ale z drugiej strony to tonik a nie woda termalna więc jakoś mu to wybaczam. Jestem z tego produktu bardzo zadowolona i sięgam po niego z przyjemnością.


Krem upiększający magic rose 30+ ma zbitą konsystencję, jest treściwy i dość tłusty, co prawda producent rekomenduje go dla cery mieszanej, jednak na mojej suchej również dobrze się sprawdza. Stosuję go dwa razy dziennie i muszę przyznać, że początkowo nie byłam przekonana czy używać go na dzień, jednak okazało się, że krem bardzo dobrze nadaje się pod makijaż. Jest to produkt, który łatwo się rozprowadza i szybko wchłania (mimo cięższej formuły). Również ma delikatny, różany zapach, jednak po nałożeniu na twarz już nie jest wyczuwalny.
Ma w składzie m. in. olej ze słodkich migdałów, masło shea, glicerynę i pantenol, dobrze zabezpiecza skórę przed zimnem, wiatrem i utratą nawilżenia. Producent na opakowaniu zapewnia, że krem poza nawilżeniem hamuje pierwsze oznaki starzenia, zmniejsza zaczerwienienie, wzmacnia naczynia krwionośne i wyrównuje koloryt. Nie mogę się zgodzić, na mojej cerze nie zauważyłam, żadnej zmiany w temacie zaczerwienień. 
Mimo to uważam, że jest to dobry kosmetyk na jesień i zimę, który nawilża, otula i zabezpiecza skórę. Jeśli szukacie takiego działania myślę, ża za niecałe 30 zł warto się skusić, jeśli jednak potrzebujecie kremu, który ukoi zaczerwienienia to proponowałabym poszukać czegoś innego (i jak zawsze polecam serię avene antirougers). 

1 komentarz: