środa, 9 grudnia 2015

Chińskie pędzle

Chińskie pędzle zyskały ostatnio na popularności, czy do czegoś się nadają? Moim zdaniem i tak i nie. Zacznijmy jednak od tego, że wyglądają ślicznie - jest wiele wersji kolorystycznych - od standardowych czarnych i białych, przez zielone, żółte i różowe. Ja zdecydowałam się na jasnoniebieskie ze srebrnymi skuwkami (do wyboru są jeszcze złote), bardzo cieszą moje oczy.


Są wykonane z syntetycznego włosia, które jest bardzo miękkie, nie wypada i dobrze się dopiera (myłam pędzle już wiele razy). Ich cena to ok. 50 zł za 10 sztuk (5 pędzli do oczu i 5 do twarzy), są dostępne na ebay i allegro. Minus jest tylko taki, że czas oczekiwania na przesyłkę jest dość długi (do mnie paczka przyszła po 3 tygodniach).
Pędzle do oczu wcale mnie nie zachwyciły i nie ma się tutaj nad czym rozwodzić. Są przeciętne, dla mnie trochę za duże i mimo tego, że różnią się kształtem wszystkie nadają się tylko do nałożenia cienia na całą powiekę. Lepiej już ich użyć do rozświetlacza.


Natomiast pędzle do twarzy sprawdzają się u mnie bardzo dobrze i uważam, że tylko dla nich warto kupić taki zestaw. Mają grube, krótkie trzonki i dobrze leżą w dłoni. Moim absolutnym hitem jest półokrągły pędzel, którego używam do różu, jest dość zbity, nabiera odpowiednią ilość produktu i bardzo łatwo go rozciera, nie mam lepszego, zdetronizował wszystkie moje skośnie ścięte egzemplarze. 
Taki półokrągły-ścięty pędzel zwykle używam do bronzera i sprawdza się podobnie jak poprzednik, nie nabiera za dużo, nie robi placków, dobrze i szybko rozciera kosmetyk w odpowiednim miejscu. Sprawia, że aplikacja bronzera jest szybka i sprawna, a zaznaczam, że nie jestem w tej dziedzinie ekspertem. 
Pędzel w kształcie ostro zakończonego jajka jest mocno zbity i sluży mi do nałożenia korektora pod oczy, idealnie wpasowuje się w miejsce między nosem a okiem.


Dwa ostatnie pędzle są do siebie bardzo podobne jeden to typowy flat top, a drugi w sumie też tylko ścięty:) Nie mają bardzo zbitego włosia, są miękkie i elastyczne. Używam ich zamiennie do podkładu albo do pudru w kamieniu, kiedy chcę nim 'występlować' twarz. 
Podsumowując pędzle są tanie i mają dobrą jakość. Mamy spory wybór kolorów. Są ładnie wykonane, włosie jest miękkie i nie wypada. Bałam się, że dostanę typową chińską tandetę, jednak przeczytałam i obejrzałam tyle pozytywnych opinii, że ostatecznie ciekawość do nowości zwyciężyła. Dla mnie to bardzo przyzwoite syntetyczne pędzle, po te do twarzy sięgam codziennie z przyjemnością. 

2 komentarze:

  1. A ja choruję na pędzle Zoeva...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mi się podobają, ale cena mnie nie zachęca:)

      Usuń