środa, 11 listopada 2015

Przyszłam sobie pogadać #2

Miałam ostatnio ogromną potrzebę zrobienia porządku w moich kosmetykach, wcześniejszym rozwiązaniem do przechowywania kolorówki był przezroczysty pojemnik z Biedronki, który miał po prawej stronie wiele przegródek na pomadki (na pewno wiecie o który mi chodzi), u mnie nie sprawdzało się to dobrze ponieważ pomadek mam bardzo mało, obecnie jedną na totalnym wykończeniu, poza reszta produktów mi się przewracała, robił się bałagan i to mnie strasznie denerwowało. w zwykłym sklepie z artykułami do domu kupiłam mały prostokątny pojemnik i okrągły kubek (przez producenta przeznaczony na sztućce) w tym samym szarym kolorze, po chwili namysłu dorzuciłam jeszcze większe pudełko. Za wszystko zapłaciłam ok. 30 zł, super cena, biorąc pod uwagę, że pojemniki z pleksi kosztują nawet kilkaset złotych! 



I teraz tusze, błyszczyki, kredki i podkłady w tubce mają miejsce w okrągłym pojemniku, a reszta kolorówki m.in. puder, rozświetlacz, róż, bronzer mieszkają w podłużnym pudełku. Do większego wsadziłam duże tuby balsamy, maski, suchy szampon. Wiem, że to może żadne odkrycie, ale mnie takie rozwiązanie bardzo pomogło. Posegregowałam kosmetyki i mam teraz porządek tak jak lubię:)

 
Skusiłam się ostatnio na mały miętowy gadżet - brushegg to taka mała tarka do mycia pędzli. Na allegro zapłaciłam ok 18 zł, więc trochę taniej niż w drogeriach internetowych. Jajko sprawdza się świetnie, nie byłam przekonana, ale faktycznie bardzo ułatwia czyszczenia zwłaszcza zbitych pędzli do podkładów (jak np. flap top Hakuro 50S, z którym zawsze miałam kłopot), dzięki wypustkom szampon (czy inny produkt myjący) szybko się pieni i dobrze dociera do wnętrza pędzla. Tym samym zaoszczędzamy sporo czasu. nie wiem jak Wy, ale ja jakoś za myciem pędzli nie przepadam, teraz jakoś lepiej mi się za to zabrać.



Zanim przejdę do bubla muszę szybko wspomnieć o nowym zimowym mydle do rąk rossmannowskiej marki Isana. Pachnie karmelem i wanilią, wiem, że to jest niemal okropnie słodkie połączenie, ale mnie niesamowicie się podoba. Z pewnością kupię kolejne opakowanie.


Czas na rozczarowanie czyli świeca z Pat&Rub cynamon-goździk-pomarańcza. Pachnie bardzo ładnie, czuć ją w całym pomieszczeniu, niestety wypala się okropnie szkło jest całe brudne i oblepione steryną, poza tym zostało mi jeszcze ok. 1/3 świecy, której już nie da się wypalić ponieważ knot się urwał i utopił, wyciągnęłam go, ale nie da się go już odpalić. Cena regularna tej świecy to 55 zł, a jest wielkości świec z Ikei. Lubię kosmetyki tej marki, ale po świece więcej nie sięgnę.


Długie wieczory umilają mi teraz lampiony z Pepco, latarenka z Ikei i ananas z bath and body works.
Miłego wieczoru! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz