niedziela, 4 października 2015

Ulubieńcy września

Stała się rzecz niesamowita i nastał miesiąc w którym kolorówka zdecydowanie przeważa w ulubieńcach, w sumie mam tylko jeden produkt do demakijażu, a reszta to właśnie kosmetyki kolorowe.


Uriage woda micelarna do cery naczynkowej i wrażliwej bardzo mi odpowiada. Jest bardzo delikatna, szybko rozpuszcza makijaż i wcale nie podrażnia moich wrażliwych oczu. Nie ma po niej uczucia 'widzę przez mgłę' ani lepkości na twarzy. Jest w pojemności 100 ml (dostępna w SuperPharm) więc idealnie nadaje się do zabrania w podróż. Jedynym minusem jest twardy plastik, z którego została wykonana butelka, nie da się z niej wycisnąć wody, trzeba ją wytrząsnąć na wacik.


Gdyby nie youtube nigdy nie zwróciłabym uwagi na kredkę do ust lovely perfect line w kolorze 1. Jest taka niepozorna, leży gdzieś z boku w drogeryjnej szafie i kosztuje tylko 6 zł. Bardzo podoba mi się jej kolor, stosuję ją na całe usta, a nie tylko do obrysowania warg, jest miękka i dość długo utrzymuje się na ustach. Ma takie satynowe wykończenie, nie jest do końca matowa, a kiedy nie mam ochoty na taki efekt delikatnie pociągam jeszcze usta błyszczykiem. Sprawdźcie w swoich Rossmannach, dla mnie ten kolor jest śliczny.


Kolejna kredka jest do oczu, już wiele razy wspominałam, że bardo lubię w makijażu tego typu produkty ponieważ nakładają się ekspresowo. Dlatego, kiedy na stronie kosmetyki z ameryki znalazłam kredkę rimmel scandaleyes 24H/waterproof w kolorze 015 trespassing taupe musiałam kliknąć. Kredka jest bardzo miękka, super się rozprowadza, ale trzeba ją szybko rozetrzeć, ponieważ zastyga na powiece. Tym samym jest bardzo trwała. Stanowi dobrą bazę pod inne cienie, ale z powodzeniem można ją stosować samodzielnie. Ten kolor to nie jest taki typowy szarawy taupe, przeważają w nim jednak brązowe tony.


Pozostając w temacie oczu serdecznie polecam Wam collistar mascara infinito w kolorze extra nero. Ostatnio odkryłam dużo bardzo dobrych maskar. Ta jednak przypadła mi do gustu najbardziej i zdetronizowała mój ulubiony do tej pory tusz z clinque high impact mascara. Collistar ma plastikową szczoteczkę z krótkimi włoskam, trochę mi przypominają grzebyk. Bardzo dobrze rozczesuje i rozdziela, mam małą szczoteczkę więc można pokryć tuszem rzęsy w wewnętrznym kąciku bez umazania całego oka. Rzęsy są ładnie podkreślone po pierwszym pociągnięciu, drugie sprawia, że są bardzo mocno widoczne, a nadal elastyczne w dotyku. Tusz się nie osypuje i co ciekawe działa tak jak wyżej wspomniałam już od pierwszego użycia, w przeciwieństwie do innych tuszy nie musi podeschnąć przez np. tydzień. Niestety nie należy do najtańszych (ok. 100 zł), ale efekt jest wspaniały. Będę na nią polować w przyszłości w promocyjnej cenie (obecnie jest dostępny na stronie Douglas.pl w cenie 69 zł). 
Tyle u mnie, miłej niedzieli! 

3 komentarze:

  1. Nie znam żadnego z tych kosmetyków, ale tusz wygląda bardzo ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę sobie kupić tę kredkę do ust z Lovely :)

    OdpowiedzUsuń