środa, 14 października 2015

Nowości makijażowe

Mam kilka kosmetyków kolorowych, o których wcześniej nie wspominałam na blogu i dzisiaj planuję to nadrobić. 


Podkład rimmel lasting finish w kolorze 100 ivory kupiłam w Rossmannie na jakieś promocji, nie pamiętam dokładnie ile kosztował, coś ok. 20 zł. Produkt jest zapakowany w miękką plastikową tubkę, wolałabym butelkę z pompką, ale za taką cenę nie ma co wybrzydzać. Podkład jest dość rzadki, pachnie w sposób charakterystyczny dla produktów tego typu z Rimmmel. Łatwo się rozprowadza, zarówno dłońmi jak pędzlem czy jajkiem, 


Krycie ma średnie, ale nie podkreśla suchych skórek, nie ma po nim uczucia ściągnięcia i nie ciemnieje. Zapewnienia producenta, że produkt jest odporny na pot i ścieranie, wytrzymuje do 25 godzin jest bardzo mocno przesadzone. Pod koniec dnia widać, że podkład jest już starty, zwłaszcza na czole i policzkach. Moim zdaniem to dobry produkt to stosowania na co dzień, ze względu na średnią trwałość nie użyła bym go na większe wyjście. Ale tak do pracy, na zakupy, na kawę z koleżanką chętnie po niego sięgam. 


Jakoś tak mnie jesienią naszło, że mam ochotę na konturowanie twarzy. Kupiłam puder do modelowania twarzy inglot w kolorze 502. Zdjęcie tego nie oddaje, ale ten kolor w opakowaniu wydaje się taki brudny i nieciekawy. Jestem typem ciepłym i jak pani w inglocie zaproponowała mi akurat ten egzemplarz byłam bardzo sceptycznie nastawiona, wydawało mi się, że będę miała jakieś brudne placki na twarzy, jednak kiedy pani mi go zaaplikowała byłam z efektu bardzo zadowolona, wygląda delikatnie i naturalnie, a właśnie na takim efekcie mi zależało. Puder nakłada się łatwo (a nie jestem w tym ekspertem) i dobrze rozciera, nie robi plam i nawet nałożony w za dużej ilości da się jakoś zblendować. Jedynym minusem jest znowu trwałość, nakładam go rano, a pod koniec pracy (po ok. 6-7 godzinach od aplikacji) już go na twarzy nie widzę. Cena to 32 zł za 5,5 g.


Przy okazji do koszyka wpadła mi konturówka do powiek w żelu kolor 66. Ten produkt dla odmiany jest nie do zdarcia, trzeba się mocno przyłożyć do demakijażu, żeby go zmyć. Produkt łatwo i gładko sunie po powiece tworząc intensywną i gładką kreskę. Jest dobrze napigmentowany i ma piękny ciemno turkusowy kolor. Uwielbiam go! Cena dość wysoka - 42 zł za 5,5 g. 
Do aplikacji tej konturówki używam pędzla Hakuro H85, który bardzo dobrze się w tej roli sprawdza. Muszę sobie kupić jeszcze jeden, żeby po każdej aplikacji nie musieć go od razu myć:)


Na koniec dwie kredki. O rimmel scandal eyes 014 bootleg brown nie będę się rozpisywać ponieważ o innym kolorze pisałam w ulubieńcach (i właśnie tamta kredka taupe tak mi się spodobała, że sięgnęłam po kolejną), kredka jest bardzo miękka, łatwo się aplikuje, zastyga na powiece i trzyma się bardzo długo. Niestety nie mogę tego samego powiedzieć o miss sporty fabulous eyes 160 peanut butter, kolor ma piekny - satynowy brąz przełamany różem, ślicznie wygląda na powiece. Niestety jest ot jedyny produkt, który na moich totalnie suchych i niewymagających powiekach zbiera się w załamaniu. Nawet na bazie, nawet przypudrowany. Ta kredka po prostu nie wysycha ani nie zastyga, cały czas jest mokra i dlatego szybko się roluje. Używam jej teraz tylko w wewnętrzny kącik. Szkoda. Kosztowała ok. 10 zł. 

Od lewej: podkład, puder do modelowania, kredka rimmel, kredka miss sporty i konturówka w żelu:

Tyle u mnie, znacie jakiś z tych produktów?

6 komentarzy:

  1. Mam podkład Rimmela i bardzo polubiłam za wykończenie, ale trwałością faktycznie nie grzeszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale prawda jest taka, że to jego jedyny minus:)

      Usuń
  2. Nie znam żadnego z tych produktów.

    OdpowiedzUsuń
  3. mam puder konturujący z Inglota nr 505 i go uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam ogromną ochotę wypróbować ten puder do konturowania, ale obawiam się, że może być dla mnie zbyt "brudny" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wypróbuj go w salonie Inglot, ja też tak na początku myślałam, a okazało się, że wygląda bardzo dobrze:)

      Usuń