poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Urlopowe migawki

Nie mogę uwierzyć, że jeszcze wczoraj szłam brzegiem morza, a teraz już siedzę na własnej kanapie:) Podczas całego urlopu dopisywała piękna pogoda, było bardzo ciepło i słonecznie. Zupełnie nie jestem gotowa na nadejście jesieni. Wiem, że nadal jest bardzo ciepło, ale dni są już krótsze, noce chłodniejsze i czuję w powietrzu już nadchodzącą jesień, też tak macie? 
A teraz krótko o urlopie: najpierw pojechaliśmy do Torunia (uwierzycie, że nigdy wcześniej tam nie byłam?), zwiedzaliśmy typowe turystyczne atrakcje: dom Mikołaja Kopernika (serdecznie polecam, jeśli tak jak ja lubicie muzea), kamienicę pod Gwiazdą, gdzie mieści się wystawa sztuki dalekiego wschodu, żywe muzeum piernika. Poza tym Toruń ma piękną starówkę, całą z czerwonej cegły, jej uliczkami można chodzić bez końca, a gdy bolały już nas nogi siadaliśmy na bulwarze nad Wisłą. Bardzo mi się Toruń podobał, przypomina mi trochę Gdańsk, a trochę Kraków, z pewnością jeszcze kiedyś tam wrócimy. 






Jednak naszym głównym celem była Jastarnia. Też nigdy wcześniej tam nie byłam, jak ja żałuję! To taki mały, spokojny i przyjemny 'kurorcik', było dużo mniej ludzi niż np. we Władysławowie, a opowieści o wszechobecnych parawanach i braku miejsca na plaży wcale nie znalazły pokrycia w rzeczywistości. Prawda jest taka, że nie mogę długo spać na urlopie i wstaję ok. 7.30, ale miejsce na plaży spokojnie mogliśmy znaleźć o każdej porze. Jest też sporo knajpek, butek z lodami i goframi i oczywiście straganów z bursztynem, muszlami i wszelkim badziewiem. W Jastarni jest molo i mały port. Żeby codziennie nie leżeć na plaży pojechaliśmy do fokarium w Helu. 




Miałam bardzo dużo czasu na czytanie książek, siedzenie na plaży i patrzenie na morze (mogę tak godzinami). Jeszcze kilka lat temu średnio lubiłam Bałtyk, a teraz bez wahania za kierunek urlopowego wypoczynku wybieram polskie morze. 


Co przywiozłam z tych wakacji? 


Oczywiście magnesy, śmieszny kubek i torbę ekologiczną (mam zamiar nosić ją tak normalnie jako torebkę, a nie tylko na ziemniaki:). Od mojego chłopaka w Toruniu dostałam nową Lilou, tym razem ze znakiem nieskończoności, przy okazji zmieniłam też sznurki i z moich dwóch innych bransoletek zrobiłam jedną. Bardzo mi się ten zestaw podoba.


Miłego dnia Wam życzę i idę do końca wypakować walizkę:) 

3 komentarze: