sobota, 27 czerwca 2015

Ulubieńcy czerwca

Miałam nadzieję na ładniejszy czerwiec, nie udało się, zobaczymy jakie lato będzie w lipcu i sierpniu. Wiem, że wszyscy narzekają na pogodę, ale jak jeszcze mogę znieść śnieg w kwietniu, tak zimnego lata nie zniosę:) 
W czerwcowych ulubieńcach znajdą się praktycznie same kosmetyki pielęgnacyjne, o moich faworytach makijażowych (nie tylko z ubiegłego miesiąca) opowiem w osobnym poście. 


Jestem zachwycona żelem do mycia twarzy i oczu tołpa dermoface. Jest hipoalergiczny, przeznaczony do cery wrażliwej i bardzo wrażliwej. Myję nim całą twarz, łącznie z oczami i muszę przyznać, że jest niesamowicie delikatny, a przy tym bardzo skutecznie usuwa makijaż, od razu zaznaczam, że nie wiem jak będzie się sprawdzał w przypadku kosmetyków wodoodpornych, bo takowych nie używam. Poza tym ma pompkę, co zawsze jest dla mnie plusem. W cenie regularnej jest dość drogi (27,99 zł za 195 ml), ale może go znaleźć na promocjach.
Ostatnio recenzowałam Wam krem do cery naczynkowej również z Tołpy, byłam z niego bardzo zadowolona, niestety jako jego następcę wybrałam krem z yves rocher i nie wiem czy to jego wina czy stało się coś innego, ale moja cera dosłownie oszalała. Była bardzo zaczerwieniona, niemal opuchnięta, rozgrzana, piekąca. Cały czas byłam czerwona i to tak bardzo, że ludzie w pracy mnie pytali czy coś się stało. W takiej sytuacji postawiłam na krem sprawdzony od lat. 
Avene antirougeurs fort bardzo dobrze koi i zabezpiecza skórę, uspokaja zaczerwienienia, niweluje uczucie ściągnięcia i pieczenia. Już po tygodniu moja skóra stała się dużo jaśniejsza i uspokojona. Zawsze jestem z tego produktu bardzo zadowolona i polecam go serdecznie każdemu, kto boryka się z problemem zaczerwienień.
Mój ostatnio ulubiony balsam do ust to baby lips dr rescure w kolorze coral crave. Balsam nie barwi ust (dlatego spokojnie można go nakładać bez spoglądania w lustro), natomiast nadaje im bardzo ładne błyszczące wykończenie, pielęgnuje i nawilża, ale zdecydowanie nie jest to coś, co uratuje bardzo wysuszone usta. U mnie w ciągu dnia sprawdza się bardzo dobrze, zawsze mam go pod ręką. Balsam nie ma smaku, ale pachnie eukaliptusem i mentolem, dając przyjemne odświeżenie.


Wykończyłam krem do rąk z eos i teraz cały czas sięgam po hand food z soap and glory. Poza tym, że pachnie pięknie, jest bardzo wydajny i szybko się wchłania. Nie potrzebuję niczego więcej, lubię go używać w pracy, bo zaraz po aplikacji można spokojnie robić szystko, bez obawy, że przykleję się do klawiatury. Pozostawia skórę dłoni nawilżoną i elastyczną, bez tłustej powłoki. Znowu to napiszę, ale żałuję, że te kosmetyki nie są dostępne w polskich drogeriach.


Na sam koniec isana men żel do golenia sensitiv z aloesem. Świetny żel w przystępnej cenie! Po wyciśnięciu mamy małą kulkę żelu, która po roztarciu zmienia się w gęsty żel, po którym maszynka gładko sunie. Jest wydajny i bardzo ułatwia golenie - minimalizuje ryzyko zacięcia i sprawia, że skóra po goleniu jest miękka i gładziutka. Pachnie jak typowy męski kosmetyk, ale po zmyciu zapach przestaje być wyczuwalny.
Tyle moich ulubieńców, a co Wam się sprawdziło w ostatnim czasie?

4 komentarze:

  1. Nie miałam żadnego z tych kosmetyków, ale żelu do golenia chyba używał mój facet. Czekam na drugą część z kolorówką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. początkowo kupiłam ten żel właśnie dla mojego chłopaka, a teraz mu podkradam:)

      Usuń
  2. Nie znam żadnego z tych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  3. Isana men rządzi ! Kupuję w promocji dla siebie i mojego M. i bardzo sobie chwalę :)

    OdpowiedzUsuń