niedziela, 1 lutego 2015

Ulubieńcy stycznia

Cieszę się, że ten miesiąc już się skończył. W styczniu dopadł mnie zimowy leń, na nic nie miałam ochoty i nic mi się nie chciało. Cieszę się, że nadal tutaj zaglądacie mimo mojego totalnego braku systematyczności. 


Czekam już na wiosnę, a tymczasem przedstawiam kilka dobrych kosmetyków, jak zawsze głównie pielęgnacyjnych. Z kolorówki znalazł się tutaj tylko cień w kredce astor 24 perfect stay w kolorze 100 creamy taupe, sięgałam po niego niemal codziennie. Sam robi cały makijaż oka, nakłada się ekspresowo, nie trzeba go rozcierać wystarczy dodać tusz i można wychodzić z domu. Bardzo ładny kolor, coś w stylu jasnobrązowego taupe. Koniecznie muszę sięgnąć po inne. Kupiłam go na kosmetykach z ameryki za 2 zł! 



Moja skóra nie lubi zimna i wiatru, zawsze jest od tego podrażniona. Kilka miesięcy temu sięgnęłam po krem ochronny przed wiatrem i zimnem dla niemowląt z babydream i jestem nim zachwycona. Jest bardzo bogaty i dość opornie rozprowadza się na twarzy, dlatego jeśli macie cerę tłustą pewnie się u Was nie sprawdzi, jeśli natomiast jesteście posiadaczkami cery suchej serdecznie polecam. Krem nawilża i faktycznie chroni przed negatywnym oddziaływaniem wiatru i mrozu. Makijaż nałożony na krem trzyma się normalnie. Ma przyjazny skład, nie zawiera barwników i oleju mineralnego, a dodatkowo bardzo dobrze nawilża. 
Płynne mydło do twarzy z clinique jest obecnie jednym z moich produktów do demakijażu. Lubię je stosować ze szczoteczką do twarzy - bardzo dobrze się pieni i oczyszcza. Nie podrażnia i nie ściąga skóry. Zastanawiam się nad zakupem pełnowymiarowego opakowania przede wszystkim dlatego, że ostatnio nie mogę znaleźć niczego do mycia twarzy, co naprawdę się pieni i czyści, a nie tylko rozmazuje makijaż.  
Do ust stosuję kokosowy balmi - pięknie pachnie, chroni i dobrze nawilża. Ma miękką formułę (w przeciwieństwie do dość zbitego eos'a), łatwo się rozprowadza i zostawia na ustach lekką, błyszczącą warstwę. Jedynym minusem jest opakowanie - brudzi się i pęka. Moje dłonie pielęgnuje obecnie krem z pat&rub trawa cytrynowa i kokos. Pachnie ciekawie, trochę inaczej niż się spodziewałam, ale nadal bardzo przyjemnie. Produkt zapakowany został w moje ulubione opakowanie - pompkę air-less. Jak na swoje właściwości jest dość lekki, nie pozostawia na dłoniach tłustej warstwy. Stosuję go przeważnie na noc. A rano mam miękkie, nawilżone dłonie. 
Co Wam się sprawdziło w minionym miesiącu?

8 komentarzy:

  1. Zainteresował mnie ten krem, chyba będę musiała go przetestować :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warto, tym bardziej, że kosztuje ok. 6 zł

      Usuń
  2. Musze wypróbować ten krem z Babydream, bo do drogich nie należy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. krem z P&R miałąm, ale zapach mnie skutecznie zniechęcił ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a mnie się właśnie bardzo podoba, ale ja lubię wszystko kokosowe:)

      Usuń
  4. Bardzo lubię ten krem do rąk:)

    OdpowiedzUsuń
  5. balmi mnie kusi od jakiegoś czasu :)

    OdpowiedzUsuń