środa, 7 stycznia 2015

Urlopowe migawki

Po dwóch tygodniach odpoczynku dzisiaj czas już wrócić do pracy. W tym czasie naprawdę się zrelaksowałam - były święta, zobaczyłam szopkę ze zwierzakami na Jasnej Górze, przeczytałam dwie książki, obejrzałam kilka filmów, odkryłam pyszną czekoladę z wedla z nadzieniem o smaku grzańca, wyspałam się, spotykałam z rodziną i znajomymi. Na ostatnie trzy dni pojechaliśmy do Warszawy, przy okazji zrobiłam sobie mały odwyk od internetu (post o vaseline napisałam kilka dni wcześniej), dzisiaj mam w planach nadrobić zaległości. Jechałam do stolicy z zamiarem spędzenia czasu z przyjaciółmi ze studiów, odwiedziłam też muzeum powstania warszawskiego, starówkę, znalazł się również czas na kawę i mini zakupy. Totalnie rozczarowały mnie promocje w the body shop (masło do ciała przecenione na 49 zł nadal moim zdaniem jest drogie) i bath and body works (tutaj z kolei świecie były wykupione, małych nie było, a te przecenione na 55 zł zostały same zapachy, które totalnie mi się nie podobały). Ostatecznie w BBW kupiłam tylko kominek w kształcie ananasa, przyznajcie - jest piękny! W świecie zapachów zaopatrzyłam się w cztery woski z yc (pink grapefruit, crandberry pear, soft blanket, champaca blossom), w tigerze mój chłopak kupił mi przesłodką myjkę - kota, czekoladę i skarpetki z wąsami (bardzo lubię ten motyw).
 

Teraz czas wrócić już do codziennej rutyny, w sumie się cieszę;) Miłego dnia!

5 komentarzy: