piątek, 23 stycznia 2015

selfie tag

Na poniższym zdjęciu możecie zobaczyć jak spędzam piątkowe przedpołudnie:) Dni mojej blogowej nieobecności nadrabiam tagiem. Pytania naprawdę mi się podobają.


1. Jaka jest twoja najlepsza fizyczna cecha?
Podobają mi się moje paznokcie i biust.
2. Gdybyś mógł odwiedzić jakiekolwiek miejsce na ziemi to gdzie byś pojechał i dlaczego? 
Zjednoczone Emiraty Arabskie, a dokładnie Dubaj. Chciałabym zobaczyć sztuczne wyspy, nowoczesną architekturę. Generalnie podobają mi się kraje arabskie. 
3. Czego potrzebujesz by poczuć się lepiej kiedy jesteś chory?
Prysznica albo wanny. Mam tak, że albo czuję się dobrze albo choroba rozkłada mnie całkowicie (gorączka, ból kości, kaszel, katar). Wtedy najczęściej przesypiam całe dnie, nie mam nawet siły, żeby siedzieć i marzę o tym, żeby iść do wanny. Może brzmi to dziwnie, ale naprawdę tak jest. 
4. Jaką jedną poradę dałbyś młodzieży i dlaczego?
Nie ma sensu martwić się na zapas, przyszłość i tak przyjdzie i wtedy trzeba będzie jakoś sobie to życie poukładać. Martwienie się rzeczami, które jeszcze się nie przydarzyły nie ma sensu. I warto się uczyć, niekoniecznie na sprawdzian z fizyki, ale np. języków, warto poszerzać swoje horyzonty, szukać nowych zainteresowań. W 'dorosłym' życiu jest na to mniej czasu.
5. Jak myślisz jakim zwierzęciem byłeś w poprzednim wcieleniu?
Może kotem? Lubię spać, siedzieć w domu i nie koniecznie chodzić tam gdzie inni.
6. Gdybyś mógł cofnąć się w czasie co byś zmienił?
Nic. Uważam, że trzeba tak postępować, żeby niczego nie żałować. Nie chciałabym poprawić błędów przeszłości bo ostatecznie suma wszystkich wydarzeń doprowadziła mnie do tego, gdzie jestem teraz. Mam nadzieję, że nie brzmi to zbyt patetycznie :) 
7. Co robisz dla rozrywki w weekendy?
Często idziemy z Pawłem zjeść razem obiad w jakieś restauracji, mamy wtedy czas porozmawiać i nie myślimy o tym kto pozmywa:) poza tym spacery, kino, spotkania ze znajomymi i dużo książek. Na studiach obowiązkowe były niemal całonocne imprezy, teraz wcale mnie do tego nie ciągnie. Wolę odpocząć. Starość, nie?
8. Co denerwuje cię w miejscu gdzie pracujesz?
Na pewno mniej rzeczy niż w poprzednim. Gdybym miała wskazać coś to powiedziałabym: czynnik ludzki. To kiedy ktoś nie przyjdzie do pracy bo mu się nie chce, spóźni się, zajmuje mój czas jakimiś beznadziejnymi wziętymi z księżyca tłumaczeniami etc. 
9. Nie mogę żyć bez ...?
Książek, czekolady, internetu, herbaty.
10. Jakbyś mógł mieć jedną super moc w swoim życiu to jaka super moc by to była?
Chciałabym móc zatrzymywać czas, w takim sensie, że dla wszystkich by się on zatrzymał i cała ludzkość trwała by w takim zawieszeniu, a ja bym mogła w tym czasie coś robić - np. spać albo oglądać seriale. Ale wymyśliłam:)

Oczywiście jeśli ktoś ma ochotę odpowiedzieć na te pytania to zapraszam.

środa, 7 stycznia 2015

Urlopowe migawki

Po dwóch tygodniach odpoczynku dzisiaj czas już wrócić do pracy. W tym czasie naprawdę się zrelaksowałam - były święta, zobaczyłam szopkę ze zwierzakami na Jasnej Górze, przeczytałam dwie książki, obejrzałam kilka filmów, odkryłam pyszną czekoladę z wedla z nadzieniem o smaku grzańca, wyspałam się, spotykałam z rodziną i znajomymi. Na ostatnie trzy dni pojechaliśmy do Warszawy, przy okazji zrobiłam sobie mały odwyk od internetu (post o vaseline napisałam kilka dni wcześniej), dzisiaj mam w planach nadrobić zaległości. Jechałam do stolicy z zamiarem spędzenia czasu z przyjaciółmi ze studiów, odwiedziłam też muzeum powstania warszawskiego, starówkę, znalazł się również czas na kawę i mini zakupy. Totalnie rozczarowały mnie promocje w the body shop (masło do ciała przecenione na 49 zł nadal moim zdaniem jest drogie) i bath and body works (tutaj z kolei świecie były wykupione, małych nie było, a te przecenione na 55 zł zostały same zapachy, które totalnie mi się nie podobały). Ostatecznie w BBW kupiłam tylko kominek w kształcie ananasa, przyznajcie - jest piękny! W świecie zapachów zaopatrzyłam się w cztery woski z yc (pink grapefruit, crandberry pear, soft blanket, champaca blossom), w tigerze mój chłopak kupił mi przesłodką myjkę - kota, czekoladę i skarpetki z wąsami (bardzo lubię ten motyw).
 

Teraz czas wrócić już do codziennej rutyny, w sumie się cieszę;) Miłego dnia!

wtorek, 6 stycznia 2015

vaseline intensive care aloe smoothe

Ostatnio stosuję taką zasadę, że korzystam tylko z jednego produktu nawilżającego w tym samym czasie, balsam z Vaseline powoli dobija denka, wystarczy mi jeszcze może na dwa użycia więc czas na kilka słów na jego temat. Prawie półtora roku temu dostałam od koleżanki wersję owsianą klik i byłam nią zachwycona teraz wybrałam zielony wariant z aloesem. I muszę przyznać, że może efekt jest mniej spektakularny, ale nadal bardzo zadowalający. 


Zdaniem kilka słów od producenta: wierzymy, że o zdrowo wyglądającej skórze decyduje jej głębokie, regenerujące nawilżanie. Wszystko zaczęło się od wazeliny, którą udoskonalamy od 140 lat. teraz mamy mikro kropelki wazeliny w naszym balsamie Aloesowe Ukojenie, które wnikają głęboko w skórę, by nawilżyć i zregenerować ją od wewnątrz. Aloesowe Ukojenie nawilża, aby zregenerować suchą skórę, koi i wygładza, wchłania się szybko nie pozostawiając tłustego uczucia.  


Nie wiem jak z udoskonalaniem wazeliny, ale wszystkie pozostałe obietnice producenta zostały spełnione.Sięgałam po ten produkt z przyjemnością, czasem mam tak, że resztkę jakiegoś produktu wykańczam już tylko po to, żeby go zużyć do dna, tutaj nic takiego nie miało miejsca. 
Balsam ma bardzo przyjemny, orzeźwiający zapach (z lekką słodką nutą) charakterystyczny dla kosmetyków z aloesem. W składzie znajdziemy glicerynę i parafinę. Faktycznie szybko się wchłania i łatwo aplikuje, nie rozmazuje się nawet hojnie nałożony. 
Jedyna różnica, którą widzę pomiędzy wersją owsianą a aloesową jest taka, że w przypadku zastosowania tej pierwszej moja skóra była bardzo gładka i miękka, obecnie uzyskałam po prostu efekt nawilżenia. Zastanawiam się czy różnica wynika wyłącznie z wariantu kosmetyku, czy może produkty przeznaczone na Polski rynek mają inny skład? Poprzedni dostałam z Kanady. 
Jak powszechnie wiadomo kosmetyki z Vaseline dostępne są w Rossmannie, w promocji za 200 ml zapłaciłam 9,90 zł, cena regularna to 14,90 zł. Uważam, że w tym przedziale cenowym warto rozważyć jego zakup. Ja z pewnością sięgnę jeszcze po balsam z atomizerem, jestem ciekawa jak będzie się sprawdzać takie rozwiązanie. 

niedziela, 4 stycznia 2015

postanowienia i pragnienia

Może koniec roku to lepszy czas na takie wpisy, ale ja swoje pragnienia i potrzeby musiałam jeszcze trochę przemyśleć. Czytałam ostatnio, że postanowienia noworoczne to nic innego jak planowanie porażki, nie zgadzam się, uważam, że jeśli naprawdę pragniemy zmian to je wprowadzimy. Poza tym dobrze się zmotywować nagrodą:) 
w tym roku planuję:
1. Więcej podróżować. Bez względu na to, czy będą to wakacje w Maroko czy weekendowy wyjazd do Lublina:)
2. Lepiej odżywiać się w pracy, przede wszystkim chodzi mi o to, żeby nie pochłaniać w biegu hot-dog'a z żabki. 
3. Więcej czytać, zgłębiać wiedzę z różnych dziedzin.
4. Mniej kupować, ograniczyć zwłaszcza t-shirty, kubki, filiżanki, poduszki etc. 
Stwierdziłam, że jeśli nie będę wydawała pieniędzy na niepotrzebne rzeczy - typu kolejna koszulka z wyprzedaży będę mogła sobie pozwolić na zakup czegoś, co naprawdę bardzo chcę mieć. A ponad to będę korzystała/zużywała rzeczy, które już posiadam.
a oto moja skromna wish lista: 




Podejrzewam, że portfel z Tous kupię sobie na urodziny:) Torebki obag podobają mi się od ubiegłego lata, jest takie wybór, że ciężko się zdecydować. Po tym, jak przez następne kilka miesięcy będę zużywała to, co mam pod koniec roku planuję zaopatrzyć się w jakąś porządną paletę cieni, początkowo nie byłam zainteresowana produktami z urban decay, ale teraz, kiedy wszędzie je widzę podobają mi się coraz bardziej i nabrałam ochoty na paletkę naked 3
Życzcie mi powodzenia ;) 

piątek, 2 stycznia 2015

Ulubieńcy roku

Sześć produktów po które sięgam bardzo często, w większości gościły w mojej kosmetyczce nie raz i z pewnością sięgnę po ich kolejne opakowania. 


Mimo wspaniałych opinii nie kusi mnie szczoteczka clarisonic, jej cena moim zdaniem jest stanowczo za wysoka, poza tym wiele razy już wspominałam o tym, że mam wrażliwą, delikatną skórę i obawiałam się, że taka szczoteczka się u mnie nie sprawdzi. Kilka miesięcy temu sięgnęłam po szczoteczkę manualną z shiseido i nadal jestem zachwycona tym produktem. Jest niesamowicie miękka i delikatna, masaż twarzy z jej zastosowaniem to czysta przyjemność. Po kilku miesiącach niemal codziennego użytkowania nic się z nią nie stało, włosie nadal jest jak nowe. Pełna recenzja znajduje się TUTAJ.
Czarne mydło jako peeling enzymatyczny to wielkie odkrycie:) nie wiem dlaczego wcześniej się na nie nie skusiłam. Wiele osób narzeka na specyficzny zapach, mnie on wcale nie przeszkadza. Mydło ciągnie się w charakterystyczny sposób i początkowo trudno rozsmarowuje, jednak efekt jest warty zachodu. Po zmyciu produktu twarz jest oczyszczona (aż skrzypi!) i gotowa na kolejne pielęgnacyjne zabiegi. Szczególnie lubię stosować to mydło przed nałożeniem jakieś maseczki. 
Top coat seche vite odkryłam dopiero pod koniec roku, jednak już wiem, że się bez niego nie obędę. Przedłuża trwałość lakieru. łatwo się aplikuje (nie rozmazuje lakieru ani wzorków) i nadaje błyszczące, żelowe wykończenie. 
Suche szampony z Batiste są niezastąpione, mają wiele wersji zapachowych, są też przeznaczone typowo dla jasnych bądź ciemnych włosów, zwiększające objętość etc. Dla mnie to wspaniały produkt, który robi to, co ma robić - odświeża włosy, sprawia, że są sypkie i uniesione u nasady. Wiśniowy zapach to mój ulubiony. 
Na koniec dwa produkty, których obecnie nie mam w domu: plastry na nos z purderm ( recenzja TU oraz balsam - peeling pod prysznic 3w1 z Eveline - wygładza, nawilża i pieknie pachnie, to chyba moje najbardziej pozytywne kosmetyczne zaskoczenie tego roku (więcej na ten temat przeczytacie TUTAJ.