niedziela, 9 listopada 2014

rzecz do rzeczy #3

Tym razem rzeczy umilające mi długie, chłodne wieczory. Herbata z rossmanna o smaku truskawek ze śmietanką znalazła się w poście z migawkami i muszę Wam powiedzieć, że na prawdę jest wspaniała. Mocna i aromatyczna. Faktycznie smak truskawek jest wyczuwalny, a poza tym mocno czuć lekko kwaśne jabłko. 


Lubię herbaty sypane, ale przeszkadzają mi te wszystkie farfocle, dlatego zaparzacz jest konieczny. Ten kupiłam w ikei za dwa albo trzy złote. Kolejną herbatą, którą robię sobie bardzo często jest jagodowa muffinka z Biedronki. Faktycznie smak jagody jest tutaj bardzo, bardzo słaby, przebija go zwykła herbata, jednak wcale mi to nie przeszkadza. Do tego pięknie, słodko pachnie. 
Gorąca czekolada też jest bardzo wskazana, od kilku tygodni miałam ochotę na białą, ale wcale nie tak łatwo takową znaleźć. W końcu w almie natknęłam się na whittard luxury white hot chocolate. Zalewamy ją mlekiem, a nie wodą. Smakuje jak rozpuszczona kostka białej czekolady z wedla wymieszana z wanilią. Mam ochotę na inne smaki, zwłaszcza na tą z dodatkiem mięty.



Skarpetki z sinsay zauroczyły mnie tak bardzo, że ostatnio kupiłam jeszcze jeden zestaw. Jedna para jest szara z reniferem, a druga czarno-biała z pingwinem. Są przyjemne w dotyku i wykonane z bawełny, co nie zawsze się zdarza. Nie ma nic gorszego niż sztuczne skarpetki. Mam wtedy wrażenie, że mam stopę owiniętą foliowym woreczkiem. 
Szare kapcie z Hebe są ze mną od kilku miesięcy i jestem pozytywnie zaskoczona ich jakością. Nic się nie rozdarło ani nie rozkleiło, a chodzę w nich codziennie. Są mięciutkie, na spodzie mają antypoślizgowe naklejki. 
Nie zdarza mi się spędzić całego dnia w piżamie i szlafroku, nie wiem dlaczego, ale bardzo tego nie lubię. Czuję się wtedy jakbym była chora. Szlafrok jest w użyciu niemal wyłącznie wieczorem. Kiedy wychodzę z wanny i jest mi zimno nie ma nic lepszego niż owinięcie się w mięciutki szlafroczek w renifery. Wskakuję w nim pod kołdrę albo koc i ściągam dopiero jak zrobi mi się cieplej. 
Tak sobie teraz myślę, że pokazałam Wam rzeczy bardziej zimowe niż jesienne, ale to chyba przez to, że w sklepach już zaczęły się przedświąteczne akcje marketingowe:) 

5 komentarzy:

  1. Uwielbiam gorące czekolady z Whittard :) Szkoda tylko, że są dość drogie, ale czasem trzeba się rozpieścić, prawda? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. całkowicie się zgadzam:)

      Usuń
    2. ooo, to muszę sobie jakąś sprawić :) U mnie jesienią niezastąpione jest kakao z Wedla :)

      Usuń
  2. Lubię herbatę z Rossmanna, chociaż zawartość truskawek to 0,1% ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A u mnie w Biedronce niestety nie ma tej herbatki - jest tylko zwykła jagoda :(

    OdpowiedzUsuń