niedziela, 16 listopada 2014

Migawki

Dwa tygodnie temu byłam w Warszawie (delegacja z pracy), pogoda dopisała - było słonecznie więc zrobiłam sobie mini spacer i znalazłam nawet trochę czasu na zakupy. Kilka żeli pod prysznic i balsamów z bath and body works, nie mogłam sobie odmówić hipsterskiego kubko-słoika z wąsami z tigera. Miałam ostatnio przeogromną ochotę na chińczyka. Mój chłopak robi dobre obiadki. Spróbowałam jogurtów z jogobell i nie jestem zachwycona, czuć, że są mocno chemiczne. Wariacja na temat rogali św. Marcina. I nowy członek rodziny - shih tzu. Nazwaliśmy go Januszek. Jest z nami od wczoraj. Nawet nie wiecie jak się ciesze, nigdy nie miałam psa (a zawsze chciałam mieć). Z kolei mój chłopak zawsze miał psy i po tym jak razem zamieszkaliśmy brakowało mu takiej włochatej kulki wałęsającej się pod nogami:)


Tyle u mnie. Miłej niedzieli!

2 komentarze:

  1. Zazdroszczę! Też zawsze chciałam mieć pieska, a całe życie mam koty. Może jeszcze kiedyś się uda. Liczę na więcej zdjęć z Januszkiem w roli głównej ;)

    OdpowiedzUsuń