wtorek, 26 sierpnia 2014

Pourlopowe migawki

W sobotę wróciłam z urlopu, jak zawsze czas mija bardzo szybko. Wypoczęłam, tydzień bez pracy bardzo dobrze mi zrobił. Bałam się, że pogoda będzie okropna i choć na zdjęciach tego nie widać, częściej było ciepło niż wietrznie i pochmurno. Byłam w Gdańsku, we Władysławowie i Helu. Ostatni raz nad polskim morzem byłam chyba z pięć lat temu i chociaż niewiele się zmieniło (ilość petów i kapsli po piwie na plaży jest dobijająca) dobrze było tutaj wrócić. Fajnie było też chodzić przez cały czas w dresie, przy okazji na zdjęciu znalazł się mały outfit;) tak, ta bluza jest w takim porażającym oczy kolorze. Nie kupiłam żadnych  ciekawych kosmetyków/ubrań/akcesoriów, trzy lakiery (każdy po złotówce, właśnie testuję ich jakość i o dziwo nie jest źle), długopis z serduszkiem (nie mogłam się oprzeć, kosztował tylko złotówkę), książkę Grażyny Plebanek za całe 9,90 zł (to jedna z moich ulubionych polskich autorek) i kolczyki z arbuzem. Dostałam bransoletkę z Lilou, ale noszę ją non stop, wcale jej nie ściągam i po prostu zapomniałam uwiecznić ją na zdjęciu, ale zrobię to przy innej okazji. 


Teraz czas na powrót do pracy i zrobienie listy rzeczy, które umilą mi nadchodzącą jesień. 

1 komentarz:

  1. Ale słodki ten długopis, pewnie też bym go kupiła ;). Chyba miałam/mam te lakiery, które pokazujesz, przynajmniej te buteleczki wyglądają znajomo. Również byłam nad morzem, jednak u mnie o dziwo plaża była czysta :)

    OdpowiedzUsuń