piątek, 18 lipca 2014

letni umilacze

Lipiec (przynajmniej u mnie) jest upalny. Wysokie temperatury wcale mi nie przeszkadzają, jednak nie wyobrażam sobie używania w tym czasie ciężkich zapachów, albo bardzo treściwych maseł do ciała. 


Kosmetykiem, który niemal codziennie mnie ratuje jest woda termalna z Uriage. Wiem, że dla wielu z was to również ulubiony produkt. Doskonale koi, ale również świetnie chłodzi rozgrzaną skórę. Ma bardzo wygodny atomizer, który rozprowadza wodę w formie mgiełki, a nie leje nią jak z wiadra. 
Dezodorant jest podstawą przez cały rok, ale latem częściej wybieram te w spray'u. Ciężko to wyjaśnić, ale wydaje mi się, że mają bardziej suchą formułę i lepiej chronią niż te w kulce czy w sztyfcie. Nivea stress protect pachnie bardzo ładnie (delikatnie i świeżo), ale trzeba na niego uważać, ponieważ nałożony w zbyt dużej ilości pozostawia białe ślady. Kiedy jest gorąco rezygnuje z perfum na rzecz prostych, najczęściej owocowych zapachów, w tym roku mój nos skradła mgiełka z Avonu o zapachu granatu i mango. Jak co roku nie może u mnie zabraknąć kokosowej wody toaletowej z Yves Rocher, uwielbiam ten zapach, poprawia mi humor. Poza tym moi znajomi kojarzą mnie właśnie z zapachem tego produktu. 



Peelingi stosuję bez względu na porę roku, ale latem lubię je wyjątkowo właśnie za to uczucie odświeżonej skóry. Egzemplarz z Soap and Glory świetnie ściera naskórek, pięknie pachnie i pozostawia skórę przyjemnie miękką, nie stosuję po nim balsamu. Ale oczywiście sięgam latem po tego typu produkty, jednak stawiam na lekkie formuły: balsam z Avonu z tej samej linii zapachowej co mgiełka poza pięknym zapachem ma tą zaletę, że ekspresowo się wchłania, jest dość rzadki dlatego jego aplikacja jest bardzo prosta. Nie nawilża jak np. masła, ale podczas wysokich temperatur wystarczy mi tylko to, że skóra nie jest ściągnięta, a ja nie przyklejam się do pościeli. Nawilżająca mgiełka do ciała z Soap and Glory posiada niemal identyczne cechy jak przed chwilą wspomniany balsam, różni się tylko sposobem aplikacji - posiada atomizer i jego nałożenie na ciało jest bajecznie proste. 
Do ust i bardzo suchych części ciała stosuję po prostu wazelinę, od kilku dobrych miesięcy znajduje się w mojej łazience, ostatnio wolę ją bardziej niż te wszystkie smakowe/zapachowe masełka. 
A Wam jakie produkty umilają lato?

4 komentarze:

  1. O taaak, woda termalna to przedmiot konieczny w upalne dni :)

    OdpowiedzUsuń
  2. muszę kiedyś wypróbować tę wodę termalną uriage :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Woda Uriage i u mnie sprawdza się znakomicie!
    Nie wyobrażam sobie upałów bez tego kosmetyku.
    Z antyperspirantów bardzo polubiłam dry comfort Nivea - wersja w kulce.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem ciekawa zapachu mgiełki Soap&glory.

    OdpowiedzUsuń