piątek, 27 czerwca 2014

Poranny duet

Czytałam wiele postów o szczotkowaniu ciała na sucho, a pozytywne efekty był tak kuszące, że sama postanowiłam spróbować. Stosuję tą metodę od dwóch miesięcy, z czego muszę się przyznać, że w maju byłam super regularna, natomiast w czerwcu te wszystkie przeprowadzki mnie trochę zmęczyły i przyznaję, że wolałam poleżeć w łóżku te 15 minut więcej. 


Wybór szczotek do masażu ciała jest spory, ja jednak zdecydowałam się na tanią i ogólnodostępną wersję czyli Rossmannowski produkt z serii for your beauty. 
Szczotka jest wykonana bardzo dobrze, w drewnianej główce zostało umieszczone dość szorstkie włosie i takie plastikowe wypustki. Byłam pewna, że początkowo szczotka będzie gubiła włosy, ale nic takiego nie miało miejsca, jedyne co należałoby ulepszyć to materiałowa opaska podtrzymująca dłoń, jest stanowczo za szeroka, a szczotka sama w sobie jest całkiem sporych rozmiarów. Jeszcze nie wyleciała mi z dłoni, ale z pewnością może się to zdarzyć. 
Szczotkuję ciało zaczynając od łydek w górę, następnie pośladki, brzuch i ręce. Omijam dekolt ponieważ jak wcześniej wspominałam włosie jest naprawdę szorstkie, po takim 'zabiegu' mam czerwone pręgi na rękach, więc nie chcę sobie nawet wyobrażać jak wyglądała by moja klatka piersiowa (pewnie jak po sesji sado-maso). Mimo faktu, że szczota jest ostra, sam masaż jest bardzo przyjemny i odprężający. Niweluje poranną opuchliznę nóg, wrastanie włosków oraz zapalenie mieszków włosowych (z którym zmagam się całe życie). Już po 3 tygodniach zauważyłam ogromne zmiany! Skóra stała się bardziej miękka i elastyczna (zwłaszcza na ramionach). Nie ma też potrzeby robić peelingów ponieważ szczotka skutecznie usuwa martwy naskórek (ja lubię się masować czymś pachnącym pod prysznicem więc i tak z peelingowania ciała nie zrezygnowałam). 



Po masażu skóra dosłownie wypija balsam. Stosuję antycellulitowy balsam do ciała - bluszcz z Farmony. Ładnie pachnie (w sposób charakterystyczny dla kosmetyków o woni zielonej herbaty, to taki świeży, lekko cytrusowy zapach), szybko się wchłania, nie pozostawia na skórze żadnej tłustej warstwy. Sam oczywiście nic w temacie celulitu nie zdziała, ale skóra po masażu i aplikacji balsamu jest przyjemnie napięta i sprężysta. Z pewnością nie zrezygnuje z tej metody, jak tylko ogarnę się z szybkim remontem i rozpakowaniem wszystkich rzeczy to powrócę do regularnego, porannego szczotkowania.  

4 komentarze:

  1. Mam dokładnie tą samą szczotkę. Szczotkuję ciało na sucho od ponad miesiąca i jestem zachwycona efektami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też ją mam, ale szczotkowanie to dla mnie mordęga ;) Podziwiam Ciebie, że tak ochoczo się temu poddajesz. W sumie dla takich efektów warto się przemóc ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tą szczotką polubiłam się bardzo.
    Towarzyszy mi od prawie miesiąca, wespół z żelem ujędrniającym tołpa.
    Znakomity duet!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam tą szczotkę, ale dla mnie jakby za ostra :( W sumie stosowałam ją na mokro, muszę przetestować jak to jest z jej użyciem na sucho, skoro takie fajne są efekty :)

    OdpowiedzUsuń