środa, 9 kwietnia 2014

ulubieńcy marca

Moja blogowa nieobecność nigdy nie była tak długa, nie napisałam nic od miesiąca, po prostu praca na pełen etat, szukanie mieszkania, spotykanie się ze znajomymi sprawiło, że nie miałam czasu na bloga. Muszę pogodzić się z tym, że systematyczność nie jest moją mocną stroną. Myślałam o tym, żeby zrezygnować z prowadzenia bloga, ale za bardzo to lubię. Więc jak tylko znajdę czas będę tutaj przesiadywać. 
Czas na spóźnionych ulubieńców marca. 


Zacznę od największego kosmetycznego zaskoczenia mojego życia: wazelina. Nigdy nie miałam jej w domu, nie wyobrażałam sobie dla niej zastosowania, ale w ubiegłym miesiącu miałam tak suche, popękane usta, że aż mnie bolały. Do tego jeszcze wyglądały okropnie. Stosowałam wszystko, nawet domowe metody typu miód czy plasterek ogórka. Nic nie działało, poszłam do apteki, chciałam zakupić jakiś naprawdę regenerujący kosmetyk do ust, a pani poleciła mi wazelinę. Stwierdziłam, że wezmę i spróbuję, chociaż wcale nie sądziłam, że coś zdziała. Jakie było moje zdziwienie, kiedy wazelina doprowadziła moje usta do dobrego stanu przez jeden dzień. Teraz stosuję ją co wieczór i moje usta nigdy wcześniej nie były w tak dobrym stanie. 
Czuję już wiosnę i nie mam ochoty na żadne skomplikowane kompozycje zapachowe. Dlatego pachnę kokosem. Woda toaletowa od Yves Rocher towarzyszy mi niemal każdego dnia. To delikatny, nie nachalny zapach, absolutnie nie jest przesłodzonym chemicznym kokosem.  
Przez cały miesiąc codziennie używałam cienia do powiek z catrice w kolorze 540 Rose Marie's Baby. Piękny, dziewczęcy róż, bardzo ładnie rozświetla powiekę, sprawia, że wyglądam na wypoczętą (a z tym różnie bywało). U mnie bez bazy utrzymuje się cały dzień, nie zbiera się w załamaniu, rozprowadza bezproblemowo. Na ustach najczęściej nosiłam błyszczyk do ust bel glam wear nr 034 Bardzo podoba mi się jego kolor i wykończenie, w opakowaniu widoczne są malutkie drobiny, ale na ustach wcale ich nie widać. Tworzy bardzo ładny efekt błyszczącej tafli. Nie utrzymuje się super długo, ale za to się nie klei i nie zbiera w załamaniach. W tym zestawieniu nie znalazły się kosmetyki do pielęgnacji ciała, ale to dlatego, że odkryłam kilka perełek, które są czymś więcej niż tylko ulubieńcami jednego miesiąca. Niedługo o nich usłyszycie. 

11 komentarzy:

  1. Wazelina świetnie sprawdza się również w roli nawilżacza pod oczy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że znalazłaś chwilę na bloga i nie rezygnujesz z niego. Zawsze łatwiej wrócić niż zacząć wszystko od nowa ;)
    Kokosek z Yves Rocher też mnie oczarował, ale skusiłam się najpierw na miniaturkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja:) a kokoska miałam wcześniej w mniejszej pojemności.

      Usuń
  3. Fajnie, że znowu jesteś :)
    Ten błyszczyk Bell bardzo mnie ciekawi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też sie cieszę i zabieram za nadrabianie blogowych zaległości.

      Usuń
  4. Wazelinę miałam i baaardzo ją lubiłam a błyszczyk średnio mi przypasował w dodatku gdzieś go zgubiłam :/

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja wazeliną smarowałam nadgarstek a na to perfumy, dużo dłużej się trzymały:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam już o tym, ale jakoś ciągle zapominam tak zrobić:)

      Usuń
  6. Nie znam żadnego z Twoich kosmetyków. A co do braku czasu, pracy itp. miałam podobnie rok temu w maju i czerwcu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Woda toaletowa od Yves Rocher, wazelina i błyszczyk Bell to moi ulubieńcy. Wazelina u mnie w domu była odkąd pamiętam. Do ust, suchych łokci i kolan niezastąpiona :)

    OdpowiedzUsuń