piątek, 31 stycznia 2014

Isana med

Co jakiś czas blogosfera jest przepełniona recenzjami danego produktu, zwykle jest tak, że i ja sięgam po taki kosmetyk, najczęściej z ciekawości. A, że tym razem mowa o balsamie, musiałam przetestować i wtrącić swoje trzy grosze. Balsamy do ciała z rossmannowskiej serii Isana Med Urea dostępne są w dwóch wariantach: z 5% lub 10% zawartością mocznika. Zdecydowałam się na drugą opcję. 


Mleczko kosztuje ok. 8 zł za 250 ml, posiada mocznik już na drugim miejscu w składzie (!), zapakowane jest w miękką, plastikową buteleczkę, z której łatwo można wycisnąć produkt, do tego można ją postawić 'na głowie' tak aby cała zawartość spłynęła. 
Kilka słów od producenta: poprawia w sposób trwały zdolność skóry do wiązania wody. Wygładza wyjątkowo suchą i napiętą skórę. Specjalny preparat pielęgnacyjny z wysoce skuteczną ureą nie zawiera substancji zapachowych, lanoliny, PEG, barwników, parabenów, i olejów mineralnych dlatego nadaje się doskonale do pielęgnacji skóry wrażliwej.  


Mleczko przeznaczone jest do skóry bardzo suchej i napiętej. Posiadam takową, co więcej przed zakupem tego mleczka nie używałam przez kilka dni żadnego masła ani balsamu, chciałam przeprowadzić testy, na skórze, która naprawdę woła pić! Co zauważyłam? Praktycznie po pierwszym użyciu skóra była elastyczna, gładka, miękka i nawilżona. Nałożyłam balsam wieczorem i ten efekt utrzymywał się przez cały kolejny dzień. Idealnie nadaje się do skóry po goleniu, nie podrażnia ani nie piecze. Ze względu na dość tłustą formułę wchłania się długo, po aplikacji pozostawia na powierzchni skóry wyczuwalną, tłustawą warstwę, przez co zdecydowanie odradzam aplikację po porannym prysznicu, kiedy chcecie szybko założyć spodnie albo rajstopy. Aplikacja też nie przebiega bezproblemowo - produkt rozmazuje się po skórze i masowanie zdecydowanymi ruchami pozytywnie wpływa na jego rozprowadzanie. Największą zmianę zauważyłam na nogach, zwłaszcza na łydkach. Moja skóra jest tam zawsze bardzo sucha i naciągnięta, ale Isana poradziła sobie z tym ekspresowo. Co więcej stosowanie tego mleczka zmiękcza skórę, a dzięki temu zjawisko wrastających włosków niemal nie występuje. Zapach jest dość dziwny, nie wiem dlaczego, ale kojarzy mi się z plastikiem, na szczęście jest wyczuwalny tylko podczas aplikacji i wąchania mleczka prosto z opakowania, na skórze wcale go nie czuć.  Niestety produkt nie jest wydajny, a może to ja zużywam go tak dużo? Podsumowując za dosłownie kilka złotych mamy na wyciągnięcie ręki wspaniały produkt. Idealnie nadaje się do zimowej pielęgnacji skóry. 

6 komentarzy:

  1. Fakt ostatnio głośno o tych produktach z mocznikiem...będę musiała się nim zainteresować bo ostatnio moja skóra "woła pić!":)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też się z nim polubiłam, ale mam wersję z mniejszym stężeniem mocznika :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojj nie wiem czy się skuszę, bo nie lubię jak balsamy pozostawiają warstwę na skórze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z tej serii kupiłam krem do rąk.
    Balsam mnie nie kusi, ponieważ wolę bardziej treściwe formuły.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak myślałam że będzie dobry. Niestety mam teraz taki zapas mazideł do ciała że na pewno się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam podobne odczucia po zastosowaniu mleczka :)
    Zapraszam do mnie.
    www.thatsmydoublem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń