czwartek, 9 stycznia 2014

Hity 2013' - pielęgnacja twarzy

Jak zapewne wiecie mam cerę naczynkową, wrażliwą, skłonną do podrażnień, staram się dobierać kosmetyki, które są delikatne i wyróżniają się swoim działaniem. Nie zawsze kryterium wyboru jest to, do jakiej skóry producent poleca swój produkt, w tym roku przekonałam się, że dobre dla mojej twarzy mogą być nawet kosmetyki do skóry tłustej czy trądzikowej, ale po kolei. 
W tym roku nie znalazłam godnego następcy mojego ulubionego kremu z Avene Diorseal (obecnie produkowany pod nazwą Antirougeurs fort), natomiast odkryłam krem o bardzo szerokim zakresie działania. Multilipidowy krem odżywczy z serii A od Pharmaceris idealnie sprawdził się zarówno zimą jak i latem. Doskonale koi, nawilża, przynosi uczucie ulgi, skóra staje się gładka, elastyczna i odżywiona, znikają suche skórki. Produkt zawiera w składzie woski roślinne i d-pantenol. Krem znajduje się w higienicznym opakowaniu typu airless, z wygodną pompka, ma też większą pojemność niż tradycyjny krem, bo aż 50 ml. Posiada SPF 15. Zauważyłam również mniej zaczerwienień. Naprawdę produkt godny polecenia.


Żel głęboko oczyszczający Vichy Normaderm gościł w mojej łazience przez cały rok. Idealnie nadaje się do ekspresowego demakijażu. Chociaż producent nie zaleca stosowania żelu w okolice oczu, sprawdziłam to wielokrotnie - wcale nie podrażnia. Żel bardzo dokładnie oczyszcza twarz, przy codziennym stosowaniu może jednak przesuszać, ja najczęściej używałam go 3-4 razy w tygodniu. Nie zauważyłam oczyszczenia i zmniejszenia porów, natomiast dobrze radzi sobie z redukowaniem niedoskonałości. Jest bardzo gęsty, dobrze się pieni, ma bardzo ładny zapach i jest niesamowicie wydajny.
Lubię robić maseczki, to dla mnie sposób na relaks i idealne uzupełnienie codziennej pielęgnacji. Przetestowałam ich bardzo wiele, ale spośród nich tylko jedna zasłużyła na wyróżnienie: maseczka-krem z serii do skóry z problemami naczyniowymi z wyciągiem z kasztanowca. Zużyłam jej kilka opakowań, często do niej wracam, zwłaszcza jesienią i zimą. W składzie znajduje się aktywna witamina C oraz właśnie wyciąg z kasztanowca. Produkt spełnia moje wszystkie wymagania: faktycznie zmniejsza zaczerwienienie, uspokaja skórę, łagodzi, przy dłuższym stosowaniu widać poprawę w kolorycie skóry. Doskonale sprawdzała się kiedy moja cera 'szalała' od zmiany temperatur.
Na sam koniec największe odkrycie i jednocześnie zaskoczenie ubiegłego roku - antybakteryjny tonik Ziaja Nuno. Przetestowałam go z czyjegoś polecenia, sama nigdy bym po niego nie sięgnęła, wydawało mi się, że wszystkie antybakteryjne toniki zawierają alkohol i ich jedynym zadaniem jest totalne przesuszenie. Ziaja pozytywnie mnie zaskoczyła - w składzie znadziemy glicerynę, alantoinę i pantenol. Tonik rewelacyjnie nawilża skórę, po jego aplikacji cera jest odżywiona, nie podrażnia, nie piecze, w żadnym wypadku nie przesusza, niweluje pryszcze i przyspiesza proces gojenia pozostałości po nich. Stosuję go od kilku dobrych miesięcy, kiedy kończy się jedno opakowanie kupuję kolejne (warto zaznaczyć, że jest bardzo tani, kosztuje ok. 8 zł). 

7 komentarzy:

  1. Bardzo lubię ten tonik z Ziai :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam żadnego z tych produktów. Kiedyś miałam ochotę na żel z Vichy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie próbowałam jeszcze zmywać makijaż oczu żelem Vichy, jakoś nie mam odwagi XD Jednak dla mojej cery to najlepszy kosmetyk. Fajnie, że u Ciebie też się sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zrobiłam tak kilka razy, najpierw z ciekawości, a później już z lenistwa i nic mi oczu nie podrazniło:)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. A wszystkie są warte przetestowania:)

      Usuń