czwartek, 10 października 2013

Słynne jajko

W skrócie historia przedstawia się w ten sposób, że działania słynnych balsamów do ust w kształcie jajka byłam bardzo ciekawa. Jednak w Polsce osiągają one zawrotne ceny 30 zł, lubię gadżety, ale wszystko w granicach normy, uważam, że za 30 zł można kupić świetne masło do ciała, a nie malutki balsamik do ust. Ale do rzeczy – dostałam dary od mojej przyjaciółki mieszkającej obecnie w Kanadzie. Katarzyna – raz jeszcze dziękuję! Wśród rzeczonych darów znalazły się dwa Eos lip balm’y o zapachu truskawkowego sorbetu i letnich owoców


Balsamy są w 95% organiczne, w składzie mamy m.in. masło shea, oleje roślinne, olej jojoba i olej słonecznikowy. Producent zapewnia, że balsam nawilży usta, pozostawi je miękkie i gładkie. A jak jest w praktyce? Zacznijmy od tego, że design opakowań, cudowne zapachy (delikatne, wcale nie chemiczne) i bardzo wygodny sposób aplikacji zachwycają mnie bardzo. Jajka przychodzą do nas zapakowane w sposób charakterystyczny dla tego typu produktów czyli kartonik i kawałek plastiku. Samo opakowanie balsamu jest wykonane z plastiku, który w dotyku jest satynowy, zatem nie wyślizguje się z dłoni. Podczas zakręcania jajeczka słyszymy klik, a jest to detal, który bardzo lubię. Produkt jest dość twardy i zbity, trzeba przejechać nim po ustach kilka razy, aby dobrze balsam zaaplikować. Chociaż skład na to wskazuje, balsamy nie nawilżają jakoś spektakularnie. Stosowane kilka razy dzienne przynoszą przyjemne uczucie gładkich i miękkich ust, ale zdecydowanie nie będą się nadawały dla osób o bardzo wysuszonej skórze. Pozostawiają na ustach przyjemną powłoczkę. 



Podsumowując Eos to wspaniały, śliczny, pięknie pachnący gadżet – używam ich z ogromną przyjemnością, złamałam nawet swoją zasadę i otworzyłam oba w tym samym czasie. Nigdzie się bez nich nie ruszam – jeden leży na stoliku przy łóżku, drugi wędruje ze mną w torebce. Nie wiem, co mnie w nich tak urzeka, ale są po prostu śliczne i nie mogę się na nie napatrzeć. Dawno, żaden kosmetyk w sensie wizualnym tak mnie nie zachwycił ;) Czy chciałabym przetestować inne wersje zapachowe? Tak, ponieważ moje usta są w dobrym stanie, balsamy spisują się u mnie bardzo dobrze, jeśli jednak potrzebujecie solidnego nawilżenia nadal polecam Wam Tisane. 

6 komentarzy:

  1. Miałam czerwone i mnie nie oczarowało. Powłoczka mi przeszkadzała, na dodatek średnio pielęgnowało, nie przypadliśmy sobie do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja własnie powłoczkę lubię, ale fakt, że właściwości pielęgnacyjne nie powalają:)

      Usuń
  2. nie wiem skąd ten szał na nie, ale wierna Tisane jestem nawet jak mam usta w dobre kondycji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że szał wynika z tego, że to taki ładny i przyjemny w użyciu gadżet:)

      Usuń
  3. Nigdy nie miałam, ale kusi i to bardzo.

    OdpowiedzUsuń