środa, 14 sierpnia 2013

Wysypane z kosmetyczki

Wiem o tym, że dużo częściej piszę posty o pielęgnacji, wynika to z faktu, że zdecydowanie więcej uwagi jej poświęcam. Oczywiście robię makijaż, uwielbiam tą zmianę z niewypoczętego człowieka, w kogoś czyja twarz tryska energią, ale kiedy jest tak gorąco jak ostatnio podkład, kredkę czy tusz zostawiam sobie tylko na specjalne okazje. Wiele dziewczyn latem sięga po zwariowane, intensywne kolory, ja w tym temacie jestem raczej ostrożna i wystarczy mi śliwkowa kreska od czasu do czasu. Makijaż, który gości u mnie od kilku miesięcy nie jest niczym wyjątkowym – lekko rozświetlone oko, jasne usta, policzki podkreślone różem i tyle. Na szczęście przez ostatnie kilka dni temperatura jest dużo bardziej przyjazna i mogłam zrobić sobie standardowy make-up (hura!). 


Na twarz nakładam (palcami;) podkład maybelline affinitone perfecting + protecting foundation with vitamin E w kolorze 14 creamy beige. Jeden z moich totalnych ulubieńców, często do niego wracam. Jest bardzo rzadki dlatego trzeba z nim uważać. Średnio kryje, nie ciemnieje, jest bardzo lekki i równomiernie znika z twarzy dzięki temu idealnie nadaje się na lato. Zawsze podkład utrwalam jakimś pudrem obecnie jest to flormar loose powder w kolorze 03. Jest półtransparentny, dobrze matowi skórę i co najważniejsze nie zafunduje nam efektu „pudernicy”. Jest bardzo drobno zmielony, aplikuję go pędzlem, ponieważ dołączona gąbeczka jest twarda i do niczego się nie nadaje. Również długo się utrzymuje na twarzy i nie ciemnieje. 


Następnie czas na róż z Bell skin 2 skin w kolorze 22, śliczny, dziewczęcy kolor, niestety nie należy do najtrwalszych, ale w końcu kosztował tylko piątaka. Więcej o nim pisałam całkiem niedawno tutaj. W małym pojemniczku z Douglasa znajduje się highlighting powder w kolorze 01 z limitki enter wonderland. Z uwagi na fakt, że wypadł z moich niezdarnych rączek i roztrzaskał się na kawałeczki postanowiłam ratować to, co zostało i tym oto sposobem highlighter zyskał nowy domek. Ten produkt pojawiał się już kilkakrotnie na blogu. Uwielbiam go, daje piękny efekt złotej tafli odbijającej światło, nie ma żadnym brokatowych drobinek, utrzymuje się na twarzy cały dzień. To tyle jeśli chodzi o „zagruntowanie” twarzy – teraz czas na oczy. 


Cień w kremie z catrice made to stay longlasting eyeshadow w kolorze 040 lord of the blinks to idealny wynalazek na lato – wytrzymuje cały dzień nawet w ekstremalnych temperaturach, nie waży się, nie roluje, nie ściera. Kolor możecie zobaczyć TUTAJ. Ładnie ożywia twarz, rozjaśnia spojrzenie. W duecie z roztartą brązową kredką moim skromnym zdaniem prezentuje się świetnie. Vipera eye&brow liner w kolorze 260 sepia też jest nie do zdarcia – trzyma się cały dzień, a do tego jest miękka i bardzo dobrze się rozciera. Możecie ją zobaczyć TU. Na rzęsy aplikuję jedną warstwę tuszu z miss sporty studio lash instant volume w kolorze czarnym. Na początku tusz był bardzo rzadki i strasznie sklejał, teraz po ok. 2 tygodniach trochę zgęstniał i jest wspaniały! Ma bardzo praktyczną silikonową szczoteczkę, której włoski złapią i pomalują nawet najkrótszą rzęsę, nie osypuje się, świetnie rozdziela i pogrubia. W swojej kategorii cenowej nie ma sobie równych. Brwi podkreślam tylko brązowym żelem stylizującym do brwi. Więcej o nim możecie poczytać TU


Na sam koniec usta – używam ostatnio najczęściej roztapiającej się pomadki z wibo elixir w kolorze 06 (klik). Ma piękny kolor, nadaje się na każdą okazję i o każdej porze (hasło, jak z reklamy;p) – pasuje do pracy, do wieczorowego makijażu i na kawę z koleżanką. Na trwałość też nie narzekam, do tego nie wysusza ust i ma piękny błyszczykowe wykończenie. Tylko dlaczego się tak roztapia?! I makijaż skończony. Zwykle nie zajmuje mi to więcej niż 15 minut. 

9 komentarzy:

  1. Też mam niewielką liczbę kosmetyków kolorowych, które w zupełności mi wystarczają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się, nie ma co przesadzać:) poza tym nie ma fizycznej możliwości zużyć czterech róży i siedmiu rozświetlaczy:)

      Usuń
  2. Podoba mi się szczoteczka tego tuszu MS :)
    Ja, podobnie jak Ty, zdecydowanie więcej uwagi przykładam do pielęgnacji.
    I takich kosmetyków na moim blogu jest najwięcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pielęgnacja jest ważniejsza:) a poza tym szybciej się zużywa niż kosmetyki kolorowe. Szczoteczka jest bardzo praktyczna, a poza tym tusz nie jest drogi więc warto przetestować:)

      Usuń
  3. łeee nasmarowałam komentarz i się blogger zwiesił :]
    W skrócie: wpadł mi w oko puder Flormar. Jeżeli uda mi się za życia skończyć mój z BU, to będę o nim pamiętać. Szczególnie, że daje naturalne wykończenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie też ostatnio blogger odmawia posłuszeństwa:/ jestem zadowolona z tego pudru, daje ładny naturalny efekt i nie ciemnieje, jedyny minus jest taki, że trochę się osypuję, ale nie ma się co dziwić, w końcu to sypki kosmetyk.

      Usuń
  4. Fajnie jest mieć sprawdzony zestaw, który pasuje na każdą okazję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. owszem:) skompletowanie mojego zestawu trochę trwało, odbywało się metodą prób i błędów, ale w końcu mam zestaw kosmetyków, które bardzo mi odpowiadają.

      Usuń
  5. Ojj dużo produktów znam i tez je lubię.

    OdpowiedzUsuń