poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Kulturalny newsletter # 9

Post z filmami opublikowany, czas zabrać się za przeczytane książki. Na sam początek publikacja, z kosmetycznego podwórka – „Max Factor – człowiek, który dał kobiecie drugą twarz” Fred E. Basten - jak łatwo się domyślić po tytule to biografia pochodzącego z Łodzi Maksymiliana Faktorowicza. Książka napisana jest w bardzo ciekawy sposób, ukazuje nie tylko życie Maxa, ale również zmiany społeczne i obyczajowe oraz powstanie i pierwsze lata przemysłu filmowego w Hollwood. Marlene Dietrich, Rudolf Valentino Elizabeth Taylor – to tylko niektóre z gwiazd, które zawdzięczają swój sceniczny wizerunek Faktorowi. Geniusz wizażu, wizjoner, marzyciel i prekursor wielu doskonale znanych nam produktów (jak np. podkład w tubce albo sztuczne rzęsy). Gorąco polecam, dosłownie nie można się od tej opowieści oderwać, żałowałam, że jest tak krótka. Z kolei „Stieg Larsson czyli zbrodnia po szwedzku” Krystyny Ylva Johansson to bardziej zwięzłe opracowanie niż biografia (200 stron). Książka jest podzielona na część dotyczącą samego autora oraz poszczególnych bohaterów Millennium. Możemy dowiedzieć się m.in. jak wyglądał związek Larssona z wieloletnią partnerką Ewą, jakie były jego poglądy polityczne, w jaki sposób pisał (książka nie powstawała ciągiem, Larsson „składał” tom z wielu pojedynczo tworzonych tekstów), ile tomów miał liczyć cały cykl millennium (aż 10!).

Z kategorii  kryminałów/ powieści sensacyjnej mam tylko jedną, niestety bardzo słabą pozycję „Grzech Aniołów” Charlotte Link. Nie sposób obronić tego gniota – przez ¾ książki nie dzieje się nic, główna bohaterka jest niezmiernie irytującą kobietą, która przez wiele lat zdradzała swojego męża, z mężczyzną, który z kolei zdradzał ją, a teraz po latach znów do niego wraca, motyw chorego psychicznie brata-bliźniaka też nie jest przekonywujący. 
W generalnym skrócie, książka opowiada o matce (która dla swoich dzieci zrobi wszystko) i braciach, jeden przebywa w szpitalu (długo nie wiadomo dlaczego, więc nie będę spoilerować), a drugi spotyka się z młodą dziewczyną i chce z nią wyjechać na wakacje, niestety ta podróż dla owej dziewczyny nie będzie tym, czego oczekiwała. Liczyłam na coś, co mnie przestraszy, zaskoczy, dosłownie złapie za gardło. Niestety opowieść jest raczej godna pożałowania. Słyszałam, że inne książki Link są dużo lepsze, niestety chwilowo nie mam ochoty na więcej. Niedostatecznie zraził mnie Janusz Leon Wiśniewski książką „miłość oraz inne dysonanse” dlatego w przypływie pewnego zaćmienia postanowiłam sięgnąć po „na fejsie z moim synem”. Cóż mogę powiedzieć, już sam tekst z okładki („Nie dokończyłaś ze mną rozmowy, umarłaś sobie. Tak się mamo nie robi”) jest bardzo pretensjonalny. Później wcale nie jest lepiej. Owszem należy autora pochwalić za niebanalny pomysł – matka pisze z piekła do swojego syna, opisuje piekielną codzienność, związek Sylwi Plath z Wojaczkiem, wycieczki do nieba. Powieść jest napisana szykiem przestawnym, do czego trudno się przyzwyczaić, czasem jest po prostu nudna, nie ma fabuły, jest bardziej zbiorem różnego rodzaju artykułów, felietonów, notek biograficznych. Po raz kolejny autor mnie do siebie nie przekonał.

„Szkoła gotowania pod Amorem” Melissy Senate zdecydowanie nie jest literaturą najwyższych lotów, ale nieszczególnie mi to przeszkadza, nie wiem jak Wy, ale ja czasem lubię przeczytać coś łatwego, miłego, przyjemnego ze szczęśliwym zakończeniem. Po śmierci swojej babki Holly przyjeżdża na malutką wysepkę aby zamieszkać w domu, który otrzymała w spadku oraz poprowadzić szkołę gotowania. Opowieść jest na swój sposób urzekająca i trochę magiczna. Oczywiście już po 50 stronach wiadomo jak się całość zakończy, czyli, kto się w kim zakocha, ale jeśli jeszcze nie macie dość książek o nieszczęśliwych kobietach poszukującej swojej życiowej drogi i męża spokojnie możecie po „szkołę gotowania” sięgnąć. „Tygrysie wzgórza” Mandanna Sarita były na mojej liście „do przeczytania” od dość dawna, kiedy udało mi się znaleźć kieszonkowe wydanie, w dodatku przecenione z 14,90 na 6 zł nie zastanawiałam się długo. Opowieść o wielkiej, niespełnionej miłości, honorze, poświęceniu, namiętności, przyjaźni. Dewi i Dewanna są parą nierozłącznych przyjaciół. Wychowują się i dorastają razem, Dewanna zakochuje się w swojej pięknej towarzyszce zabaw, jednak Dewi darzy uczuciem (odwzajemnionym) pogromcę tygrysa - Macu. Z takiej układanki nie może wyniknąć nic dobrego. Książka przedstawia losy głównej bohaterki niemal od urodzenia, aż do starości. Jest napisana z dużym rozmachem i ogromną dbałością o szczegóły. Czyta przyjemność.
Kiedy przyjaciółka pożyczyła mi „jedź, módl się, kochaj” Elisabeth Gilbert byłam nastawiona dość sceptycznie. Kilka lat temu obejrzałam ekranizację i delikatnie mówiąc film nie przypadł mi do gustu. Na szczęście książka okazała się dużo lepsza (w sumie nic nowego, prawda?). Elisabeth nie jest zadowolona ze swojego dotychczasowego życia dlatego podejmuje dość drastyczne działania – rozwodzi się i wyjeżdża. Postanawia spędzić rok podróżując, wybiera Italię, Indie oraz Indonezję. Poznaje lokalną kulturę, zdobywa nowe przyjaźnie, zakochuje się, medytuje i zjada całe tony makaronu;) To, co sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko to poczucie humoru autorki. Jeśli tak ja nie byłyście zachwycone filmem proponuję dać szanse książce.
„Stan zdumienia” Ann Patchett jest opisywana jako ”Współczesna, kobieca wersja Jądra ciemności" i muszę przyznać, że coś w tym jest. Poza tą adnotacją na okładce możemy przeczytać "stan zdumienia to opowieść o podróży do jądra ciemności, do świata, w którym nic nie jest jednoznaczne, a granica między dobrem i złem niebezpiecznie się zaciera. Relacje międzyludzkie, przyjaźń i miłość zostają wystawiona na próbę, a naukowcy każdego dnia muszę odpowiadać sobie na pytanie, jak daleko mogą się posunąć w swoich badaniach". Tytuł dobrze oddaje to, jak się czułam podczas lektury. Marina jest pracownicą wielkiej firmy farmaceutycznej, lubi swoją pracę w laboratorium. Jednak po śmierci Andersa Eckmana musi zająć jego miejsce, a to oznacza podróż do Ameryki Południowej, aby móc ocenić i przekazać przełożonemu informacje dotyczące badań prowadzonych przez ekscentryczną doktor Swenson. Książka porusza wiele kwestii - etykę w badaniach leków, różnice cywilizacyjne i kulturowe. Czy można odbyć podróż do amazońskiej dżungli nie ruszając się w własnego fotela? Można! Anna Patchett tworzy tak plastyczne opisy, że czytelnik może poczuć brazylijskie upały i wilgoć, może zobaczyć węże, muchy i robaki w chitynowych pancerzykach. Dodam tylko, że zakończenie było dla mnie sporym zaskoczeniem.

A co Wy ostatnio przeczytałyście ciekawego?

13 komentarzy:

  1. Oglądałam "Jedz, módl się i kochaj" i nie podzielałam zachwytów. Z ciekawości przeczytam :) Zainteresowałaś mnie jeszcze biografią Faktorowicza. Larssona też lubię, ale jakoś nie na tyle, żeby wnikać w jego prywatne życie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żałuję, że Larsson nie zdążył dopisać pozostałych części. Biografia Maxa Factora jest naprawdę warta przeczytania:)

      Usuń
    2. Szczerze? Pierwsza była najlepsza i dało się odczuć, że była dopracowana. Pozostałe tomy już trochę nudziły i akcja się rozjeżdżała. Chyba nie zniosłabym kolejnych części. Teraz wiem dlaczego tak było. Skoro Larsson nie pisał tego jako całość, tylko składał z fragmentów, to dało się to odczuć.

      Usuń
    3. fakt - pierwsza część była najlepsza, ale jestem ciekawa jakie Larsson miał pomysły na kolejny siedem tomów, to mogłoby być coś ciekawego:)

      Usuń
  2. Ja jestem ogromną fanką Zafona. jak dla mnie genialny pisarz z świetną fantazją ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też uwielbiam Zafona, jego proza dosłownie mnie porywa:)

      Usuń
  3. Zainteresowała mnie książka o Max gactorze, chętnie po nią sięgnę, po Tygrysie Wzgórza także :)
    Ja ostatnio przeczytałam książki Ann Rice Pokuta i Kuszenie - bardzo ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokutę i kuszenie czytałam w zeszłym roku, całkiem ciekawy pomysł na książkę, a do tego bardzo podobały mi się okładki ze skrzydłami.

      Usuń
  4. Aktualne zaczytuję się kryminałami Krajewskiego.
    Ze swojej strony polecam książki Krzysztofa Kotowskiego, zwłaszcza "Marikę" i "Niepamięć".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wygooglowałam własnie "Marikę" i "Niepamięć", obie książki ciekawie się zapowiadają, muszę je dopisać do swojej listy do przeczytania:) dzięki za polecenie

      Usuń
  5. Czytam "siedem kolorów tęczy" M. Sawickiej jest świetna, "Jedź, módl się i kochaj" - zdecydowanie bardziej podobał mi się film, książka mnie zanudzała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a u mnie było odwrotnie - film mnie znudził:) przy najbliższej okazji przyjrzę się książce Sawickiej:)

      Usuń