sobota, 27 lipca 2013

Przyszłam sobie pogadać

Dzisiejsze popołudnie (i wieczór) spędzam w domu, jest cudownie gorąco w planach mam zrobienie mrożonej kawy, poczytam książkę i obejrzę nowy odcinek „Pretty Little liars” i zjem lody – jednym słowem chillout. Miałam nawet nie zaglądać na bloggera, ale naszła mnie chęć na pogadanie – w sumie o niczym nowym i ciekawym, ale… wiele dziewczyn pisze/mówi ostatnio o szczotkach tangle teezer więc stwierdziłam, że wtrącę swoje trzy grosze. 


Szczotkę mam już ponad dwa lata i nie zamierzam jej wymieniać. Używam jej codziennie, owszem kilka „zębów” trochę jej się wykrzywiło, ale nie ma to w sumie żadnego wpływu. Kupiłam najzwyklejszą, podstawową wersję (na allegro, bo w tamtym czasie nie znalazłam jej nigdzie indziej w sieci) w kolorze intensywnego różu. Przez moje ręce przeszło sporo różnego rodzaju szczotek i grzebieni i TT pobija je wszystkie (zaznaczam jednak, że nie miałam do czynienia z wersją kompaktową oraz tą nową wersją „do salonów”). Naprawdę nie szarpie moich włosów, a jak wielokrotnie podkreślałam mają ogromną tendencję do plątania się, przy karku tworzy mi się jeden wielki węzeł. Rozczesuje je delikatnie, nie ciągnie i nie wyrywa włosów. Oczywiście, że zawsze ich kilka znajdę na szczotce, ale to normalne, że włosy wypadają. 


Poza tym szczotka jest bardzo łatwa w utrzymaniu – myję ją zwykłym mydłem albo żelem pod prysznic, w zależności co mam akurat w zasięgu ręki, spłukuję wodą i kładę na zębach żeby się wysuszyła. Normalnie leży sobie na pleckach. Uwielbiam ten produkt, nigdy nie miałam nic lepszego. Mój znajomy po tym jak zobaczył ją w łazience stwierdził, że to „szczotka dla konia”;) i nie mógł uwierzyć, że zapłaciłam 50 zł za „kawałek plastiku”, ale uwierzcie mi – w moim przypadku to były bardzo dobrze wydane pieniądze.

Na koniec kolejny powszechnie znany gadżet czyli wypełniacz (pączek) do koka – teraz kiedy jest tak gorąco noszę włosy związane, ponieważ udusiłabym się z tym kocem na karku;p Próbowałam opcji „na skarpetkę”, ale moje cienkie włosy ledwo ją utrzymywały. Pączek jest leciutki, przez to, że jest chropowaty włosy się z niego nie zsuwają, więc nie ma obawy, że w ciągu dnia kok się zdefasonuje i ktoś zobaczy nasze małe oszustwo. Swój kupiłam za 6,90 zł w h&m, ale pączki są dostępne niemal wszędzie. Jeśli jeszcze nie wypróbowałyście, serdecznie polecam! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz