środa, 15 maja 2013

Akcja depilacja


Wracając dzisiaj do domu myślałam o tym, że lato jest już bardzo blisko! Słońce świeci, wieczory są coraz cieplejsze, a miasto w końcu zaczyna żyć. Jak śpiewała Coma „Lato wybuchło z całych sił, w knajpach dziewczęta piją sok”, zaraz zaczną się upały, będziemy mogły do późnego wieczora siedzieć na balkonach/patiach/ogródkach, już nie mogę się doczekać! A wiosna/lato to czas na spódnice, sukienki, szorty, sindbady i inne części garderoby, w których widać nogi. Moim zdaniem nie ma nic ładniejszego niż opalone, gładkie nogi, nawet nie muszą być szczupłe (sama takowych niestety nie posiadam), ale absolutnie nie mogą być zarośnięte! Dlatego dzisiaj kilka słów o najbardziej popularnych metodach pozbywania się niechcianego owłosienia (jak to paskudnie brzmi;).


Najszybszy, najpopularniejszy i niekoniecznie najtańszy sposób czyli zwykła maszynka. Teraz kupuję wyłącznie zielone maszynki marki big, moim zdaniem są najlepsze, a przerobiłam całą masę różnych (od Gilette po Isanę). Mają trzy ostrza, żółty pasek, który moim zdaniem do niczego nie służy, ale co najważniejsze nie podrażniają mojej skóry, ani też nie zacinają. Po innych maszynkach moja skóra wyglądała jakbym padła ofiarą jakieś tropikalnej choroby – była mocno zaczerwieniona i okropnie piekła. Koszt maszynki to ok. 2 zł, niewiele prawda? Natomiast jeśli zastanowimy się ile w miesiącu takich maszynek zużywamy cena przestaje być taka przyjazna. Do tego musimy zakupić żel albo piankę do golenia. Zalety tej metody: jest szybka – 10 minut i nogi ogolone. Wady: efekt jest bardzo krótkotrwały.
Plastry z woskiem – najmniej lubiana przeze mnie metoda, przede wszystkim dlatego, że jest bardzo bardzo czasochłonna! Z wrodzonej oszczędności takie zabiegi zawsze wykonuję w domowym zaciszu i nigdy nie udało mi się „zrobić” dwóch nóg za jednym zamachem ;p Przede wszystkim dlatego, że w tym samym miejscu musimy kilkakrotnie powtarzać depilację, ponieważ za pierwszym razem nigdy nie uda nam się usunąć wszystkich włosków. Poza tym wosk szybko stygnie i znów trzeba go rozgrzewać, a kto ma na to siłę?:P Ostatnio kupiłam plastry z Isany, tak dlatego, że były najtańsze, nie widzę żadnej różnicy pomiędzy tymi droższymi. Wiele osób uważa, że depilacja woskiem boli – moim zdaniem nie tak bardzo, na pewno jest trochę przyjemniejsza niż depilator. Wady: trzeba mieć przynajmniej jeden wolny wieczór (caaaały) żeby sobie wydepilować dwie nogi, u osób z bardzo delikatną skórą mogą występować podrażnienia. Zalety: efekt jest długotrwały, u mnie utrzymuje się ok 3 tygodni. A trzy tygodnie spokoju to kusząca opcja.


Depilator – mój faworyt. Owszem swoje kosztuje jednak jest to jednorazowa inwestycja, mam go od kilku lat i nadal dzielnie mi służy. Teraz wybrałabym taki z możliwością używania go w wodzie, ale jakoś bez tej opcji daję radę. Jest to metoda średnio przyjemna, trochę bolesna, ale zdecydowanie nie są to tortury i można się do tego przyzwyczaić. Po pewnym czasie człowiek dochodzi do takiej wprawy, że siedzi przed telewizorem, ogląda mtv i „jedzie”. Dlaczego wolę tą metodę od wosku? Jest skuteczniejsza, po pierwszym przejechaniu depilatorem usunięte są prawie wszystkie włoski. Utrzymanie depilatora w czystości też nie jest trudne. Zaraz po zabiegu skóra jest podrażniona (u mnie trochę bardziej niż po wosku, ale mniej niż po zwykłej maszynce – wiem, że to dziwne, ale właśnie tak mam) dlatego najlepiej depilować nogi wieczorem, przez nos skóra wróci do normalnego stanu. Zalety: zabieg jest stosunkowo szybki, a efekt długotrwały. Wady: depilacja nie należy do najprzyjemniejszych czynności ;)
Podsumowując: do plastrów więcej nie wrócę – szkoda mojego czasu i pieniędzy, najlepszą metodą jest depilacja moim wysłużonym braunem, z uwagi na fakt, że nie wyobrażam sobie użycia depilatora na inne części ciała niż nogi do pach i bikini pozostaje mi zielona maszynka ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz