poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Projekt denko #1


Nie robiłam jeszcze posta typu „projekt denko”, przede wszystkim z tego powodu, że wszystkie kosmetyki staram się opisywać na blogu na bieżąco, ale ostatnio zużyłam kilka produktów, o których wcześniej nie wspominałam – stąd dzisiejszy wpis.



1.  Isana zmywacz do paznokci – mój ulubiony. Może się wydawać, że zmywacz do paznokci to taka prozaiczna rzecz, ale jednak są lepsze i gorsze egzemplarze. Ten nie śmierdzi tak jak inne, szybko i dokładnie zmywa lakier, nie wysusza płytki paznokcia ani skórek. Jest tani i łatwo dostępny. Gości w mojej łazience od kilku dobrych miesięcy i nie zamienię go na inny.
2.  Kolejny produkt z Isany – krem do rąk z masłem shea i kakao. Pięknie pachniał czekoladowym budyniem. Znalazł się w ulubieńcach i zasłużył na to miejsce. Ma idealną dla mnie konsystencję, nie jest ani za rzadki, ani za gęsty. Bardzo dobrze się rozprowadza i jak na tak treściwy produkt dość szybko wchłania. Nawilża dłonie na długi czas. Zimą był niezastąpiony. Kolejny plus za bardzo miękką tubkę, z której łatwo wyciskało się produkt, a do tego mogłam ją szybko przeciąć nożyczkami, żeby wydobyć krem do ostatniej kropelki.
3.  Eternity moment Calvin Klein EDP to ciekawy kwiatowy zapach, nie jest jednak przesadnie słodki, bardzo kobiecy. Moim zdaniem bardziej nadaje się na jesień i zimę niż cieplejsze pory roku. Bardzo podoba mi się smukły flakon i jasnoróżowy kolor perfum. Nuty zapachowe: kwiat granatu, gujawa, liczi, chińska piwonia, malinowy kaszmir, drzewo różane, piżmo.
4.    Yves rocher – woda toaletowa o zapachu kokosa i ananasa. Przez pierwsze cieplejsze dni zużyłam tą resztkę, która została mi z lata. Pięknie pachnie, jak pinacolada ;) kojarzy mi się ze słońcem i relaksem. Trwałością nie powala, ale taki mały flakonik można nosić w torebce i aplikować kilka razy w ciągu dnia.
5.    Sól do kąpieli stóp z rossmannowskiej serii fusswohl. Ponoć owa sól jest z lionką, nie wiem, zapach na to nie wskazuje – śmierdzi przeokropnie, ale na szczęścia działa świetnie. Bardzo szybko się rozpuszcza, barwi wodę na jasnożółty kolor. Zmiękcza zrogowaciały naskórek, doskonale przygotowuje stopy do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych, a poza tym nie ma nic lepszego dla zmęczonych, opuchniętych stópek jak relaksująca kąpiel. Z pewnością do tego produktu wrócę, mimo tego nieszczęsnego zapachu.   
6.   Żel pod prysznic adidas protect przeznaczony do skóry suchej, nie wysuszył mojej skóry, nie podrażniał, dobrze się pienił, był wydajny, miał bardzo ładny zapach i poręczne opakowanie. Gdyby nie to, wybór żeli pod prysznic jest przeogromny, kupiłabym go ponownie.
7.   Ziaja odżywka intensywna odbudowa do włosów zniszczonych – to jedyny produkt zupełnie nietrafiony. Nie lubię i nigdy nie kupuję odżywek, które stosujemy bez spłukiwania. Ten egzemplarz dostałam więc jakoś trzeba było go zużyć – w mojej łazience znalazł zastosowanie jako zamiennik pianki do golenia nóg. Odżywka bardzo obciążała moje włosy, nawet wówczas gdy stosowałam ją jak każdą inną „spłukiwaną” odżywkę. Jestem zdecydowanie na nie.
8.   Be beauty woda micelarna – świetny produkt, więcej napisałam o nim tutaj. Bardzo dobrze zmywa makijaż, nie podrażnia skóry, nie przesusza, ładnie pachnie i jest tani. Od tego typu produktów nie wymagam niczego więcej.  

4 komentarze:

  1. Z tych kosmetyków mam jedynie płyn micelarny z be beauty i miałam mini żel pod prysznic z YR o zapachu kokosa i ananasa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uwielbiam połączenie zapachu kokosa i ananasa:)

      Usuń