niedziela, 24 marca 2013

Kulturalny newsletter # 5


W kwestii obejrzanych filmów reprezentuję sobą żenujący poziom. Nie mam jakoś ostatnio do tego głowy, wiem, że to może dziwna wymówka, ale gapię się w ekran i totalnie nie mogę się skupić, niby oglądam, a moje myśli lecą w zupełnie inną stroną i po 20 minutach orientuję się, że nie za bardzo ogarniam akcję. Udało mi się obejrzeć dwa filmy z Ewanem McGregorem (bardzo lubię tego aktora) „Ostatnia miłość na ziemi” to produkcja o ogólnoświatowej epidemii, ludzie tracą po kolei wszystkie zmysły: najpierw smak, następnie węch, słuch i wzrok. Ciekawy pomysł, ale w jego realizacji czegoś mi zabrakło. Obejrzałam zachęcona bardziej pięknym tytułem niż samą fabułą. „Niemożliwe” to film ukazujący tragiczne losy rodziców oraz trójki ich dzieci dosłownie rozdzielonych przez wody tsunami w Tajlandii. Film smutny, dramatyczny i poruszający, miałam go obejrzeć w kinie, ostatecznie się nie udało, to nawet lepiej, nie lubię płakać w tłumie. Poza tym, że obejrzałam jeszcze dwie części ekranizacji ostatniego tomu przygód Harrego Pottera (podejrzewam, że wszyscy już je widzieli kilka lat temu) skupiałam się bardziej na serialach. Przez 40 minut byłam w stanie śledzić akcję, a poza tym seriale są idealnymi towarzyszami do obiadu albo kolacji. Pamiętniki Carrie – podoba mi się początek „before was the sex before was the city…” i czołówka, tak zwracam uwagę na takie detale. Na początku myślałam: nie, to serial nie dla mnie, choć pomysł prequelu „seksu w wielkim mieście” (która dziewczyna nie lubi tego serialu?!) wydawał mi się całkiem ciekawy stwierdziłam, że ta produkcja bardziej przeznaczona jest dla nastolatek. Z jednej strony faktycznie tak jest, ale z drugiej to całkiem przyjemna opowieść o życiu i dylematach młodych ludzi. Poza tym ciekawe stylizacje, niebanalne dodatki i oczywiście Manhattan!


Czas na książki! „Pewnego dnia” Emily Giffin to książka o kobiecie, której życie jest doskonale zorganizowane i ułożone: świetna praca, przystojny narzeczony, mieszkanie, czas na zakupy w ekskluzywnych sklepach. Jednak jak to bywa najczęściej za pięknym życiem stoi tajemnica z młodości. Pewnego dnia w progu mieszkania Marianne staje Kirby Rose, jej córka. Choć to, jak zakończy się ksiązka jest do przewidzenia po ok. stu stronach bardzo przyjemnie się ją czyta. Podoba mi się również to, że opowieść jest przedstawiona z dwóch perspektyw: matki i córki. Poza tym sama autorka zasługuję na pochwałę ponieważ widać jak jej styl pisania ewoluuje, z każdą kolejną książką jest coraz lepszy. Po „Przyjaciółki” Lisy Verge Higgins sięgnęłam zachęcona pozytywnymi opiniami na blogach. To historia trzech przyjaciółek, każda z nich otrzymuje list, który sprawia, że ich życie diametralnie się zmienia. Autorka listów – zmarła przyjaciółka – wie lepiej, co powinny zrobić, wie również, że ze względu na strach, stare przyzwyczajenia i masę innych wymówek ciężko jest sięgnąć po to, o czym się marzy. Przyjemna lektura, idealna do herbaty i koca. Czasem takie banalne historie są trochę nudne, na szczęście ta jest całkiem przyjemna. Idealna na poprawę humoru.  

Last but not least „Cyrk nocy” Erin Morgenstern. To magiczna opowieść, w której tytułowy cyrk jest tylko pretekstem do ukazania złożonych relacji między ludźmi. Miłość, przyjaźń, zaufanie, wiedza to w tej historii coś więcej niż słowa. Cyrk pojawia się znikąd, otwarty dla widzów od zmierzchu do świtu serwuje rozrywkę na najwyższym poziomie, odrywa od rzeczywistości, sprawia, że widzowie się w nim zakochują, uzależniają, nie mogą bez niego żyć, dlatego tworzą grupę, która podąża za cyrkiem. Nikt jednak nie podejrzewa, że wspaniały Le Cirque des Rêves powstał jedynie jako arena dla wielkiego pojedynku. Celia i Marco od dziecka byli szkoleni, przygotowywani do walki, jednak los sprawił, że nie stali się wrogami, wręcz przeciwnie. Książka pełna jest barwnych osobowości, pięknych, bardzo plastycznych opisów cyrkowych namiotów i magicznych sztuczek. Erin Morgenstern napisała książkę, którą czyta się z ogromną przyjemnością nie tylko ze względu na ciekawą fabułę ale również z uwagi na bardzo ładny język literacki. 

2 komentarze:

  1. Zadnego z tych filmów ani ksiązek nie znam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja ostatnio wszędzie natykałam się na notki o "Cyrku nocy" ;)

      Usuń