poniedziałek, 14 stycznia 2013

Kulturalny newsletter #2


Postanowiłam kontynuować wpisy o filmach i książkach, mam nadzieję, że ktoś je czyta, oczywiście byłoby jeszcze lepiej gdyby to kogoś zachęciło do bliższego zapoznani się z konkretnym filmem albo książką.

Piosenka tygodnia – „dumb ways to die” – wiem, że tytuł jest przerażający, ale piosenkę można potraktować jako przestrogę albo jako ironiczną mini produkcję o ludzkiej głupocie. Fajna melodia, ciekawy animowany klip i straszny tekst! Piosenki można posłuchać tutaj. Zimą zawsze towarzyszy mi „What the world needs now is love” klik, jednym słowem uwielbiam – za tekst i melodię.

Niedawno podczas czytania jakieś recenzji natknęłam się na stwierdzenie „hollywoodzkie kino historyczne” i myślę, że właśnie w ten sposób mogę opisać film „IX legion”, scenarzyści stworzyli własną wizję tego, co stało się z tytułowym rzymskim oddziałem. Głównym bohaterem jest młody, ambitny Marcus Aquila (Channing Tatum), który obejmuje dowodzenie nad legionem w Brytanii, jak wiadomo teren jest trudny – barbarzyńcy napadają, Marcus chciałby przy okazji odzyskać wojskowego orła (symbol Imperium Romanum), którego w nieszczęśliwych okolicznościach zgubił jego ojciec – jednym słowem impas. Akcja filmu jest przewidywalna, od samego początku wiadomo jak się skończy, to taki film przygodowy, nic specjalnego.  



Natomiast „360” to coś zupełnie innego. Film w stylu mojego ukochanego „Babel” gdzie historie różnych bohaterów wzajemnie się przeplatają i łączą, nie ma tutaj miejsca na przypadek. „360” to piękna, pełna refleksji produkcja poruszająca tematykę miłości, zdrady, prostytucji, przemocy i kłamstwa. Nie chcę zdradzać fabuły ponieważ oglądanie tego filmu bez spoilerów to naprawdę ogromna przyjemność. Polecam.
Na sam koniec „Atlas chmur” obejrzałam ten film niemal przez przypadek, trailery mnie nie zachęciły i gdyby nie fakt, że najzwyczajniej w świecie nudziłam się wieczorem kliknęłam z myślą „ten film trwa trzy godziny?! Obejrzę godzinkę, a resztę ewentualnie dooglądam jutro”. Film obejrzałam jednym tchem, akcja doskonale się rozwija, do tego jest bardzo ‘ładnie’ nakręcony, a Tom Hanks właściwie „zrobił” cały film. Pewnie wszyscy już wiedzą o czym „Atlas chmur” jest, dla przypomnienia wspomnę tylko, że akcja rozgrywa się w różnych przedziałach czasowych, a decyzje i wybory bohaterów oddziałują na to, co dzieje się w innej przestrzeni, film łączy w sobie kilka gatunków: dramat, sf, są też elementy komediowe. Brakło mi tylko pewnego podsumowania, liczyłam na bardziej spektakularne zakończenie.


Trylogię „Cukiernia pod Amorem” czytałam prawie rok – nie dlatego, że jestem leniwa albo składanie literek idzie mi wyjątkowo opornie. Powód jest dość prozaiczny. Staram się nie kupować książek – z paru względów – po pierwsze uważam, że są stanowczo za drogie (czterdzieści złotych, really?), a po drugie nie mam już miejsca na moim malutkim metrażu (dwa regały wypchane po brzegi). Jeśli nie kupuję to wypożyczam – a jak z bibliotekami jest większość wie (za dużo czytelników, za mało książek) dlatego pierwszy tom udało mi się wypożyczyć w zeszłe wakacje, drugi dorwałam gdzieś w międzyczasie, a trzeci przeczytałam w grudniu. Ciężko napisać kilka słów o serii „Pod Amorem” dlatego, że jest to wielowątkowa, pięknie napisana (z zachowaniem wielu detali) saga rodzinna. Znajdziemy tutaj wszystko – tajemnicę, intrygi, nieślubne dzieci, nieszczęśliwą miłość, zdradę, sukcesy i wielkie osobowości. Losy trzech rodzin Zajezierskich, Cieślaków i Hryciów wzajemnie się przeplatają i łączą. Powieść jest pisana „dwutorowo” – rozdziały dzielą się na historyczne (np. „rok 1889”) i obecne (rok 1995). Postacie (zwłaszcza kobiet) są opisane wspaniale – Małgorzata Gutowska-Adamczyk stworzyła bohaterki z krwi i kości, prawdziwe, odważne, nieustępliwe, jeśli przeczytacie „Cukiernie pod Amorem” z pewnością zapadnie wam w pamięć Barbara Zajezierska albo Gina Weylen. Autorka z wielkim rozmachem pokazuje czytelnikowi losy Gutowa i Zajezierzyc od XIX wieku do czasów obecnych. Losy wszystkich bohaterów są opowiedziane do końca, żaden wątek się nie urywa, ani nie zostaje beznadziejnie zakończony.  Książka, która nie przyniosła mi ani jednego rozczarowania, natomiast podarowała mi wiele mile spędzonych wieczorów.

2 komentarze:

  1. Mam na komputerze atlas chmur tylko brakuje mi czasu, aby go obejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie dziwię się, trzy godzinny seans to jednak trochę czasu:)

      Usuń