czwartek, 23 sierpnia 2012

Sleek


Palety sleek’a są na blogach/kanałach na yt wszechobecne, wszyscy mają, wszyscy testują, zdecydowana większość chwali ;)
Ze względu na to, że cena jest zdecydowanie bardzo przystępna (zapłaciłam 33 zł za paletę 12 cieni, łącznie z przesyłką) postanowiłam spróbować. Moje cienie z inglota w neutralnych kolorach wykańczam ekspresowo dlatego skusiłam się na paletę au naturel utrzymaną w tonacji beżo-brązów.


Cienie są miękkie, ładnie się blendują, kolor nie ginie na powiece, u mnie utrzymuję się cały dzień (tak jak inglot). W palecie znajduje się 12 kolorów – 4 cienie perłowe i 8 matowych. Jasne kolory są słabiej napigmentowane niż ciemne, ale i tak są dobrze widoczne na powiece. Czarny idealnie nadaje się do podkreślenia górnej linii rzęs, używam go ostatnio częściej niż kredki.



Kolory idealnie nadają się do codziennego makijażu do pracy, ale spokojnie można nimi również stworzyć wieczorowe smoky. Cienie zapakowane są w plastikową paletę z dużym lusterkiem, na początku ciężko ją otworzyć, ale z czasem się wyrabia i nie sprawia większych kłopotów.
Jestem z tej palety bardzo zadowolona! Na zdjęciu widać tylko dolny rząd, jasne cienie za nic nie dały się sfotografować.



Minusy? Przy aplikacji cienie mocno się osypują i trzeba uważać, żeby sobie nimi nie sypnąć na policzki. Więcej negatywnych cech nie odkryłam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz